Korzystajmy bezpiecznie ze smartfonów i komputerów, ograniczmy tzw. wirtualny ekshibicjonizm w mediach społecznościowych. Naprawdę rosyjskie trolle nie muszą wiedzieć, co jedliśmy na śniadanie ani gdzie w danym momencie jesteśmy – mówi dr Piotr Łuczuk, medioznawca, ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa, autor pierwszej w Polsce książki o cyberwojnie, UKSW. (Materiał ukazał się w “Nowym Telegrafie Warszawskim” oraz w portalu Salon24.pl.
Wojna hybrydowa na Ukrainie przekształciła się w pełnoskalowy, gorący konflikt. Ma to być największa wojna w Europie od 1945 roku. Bomby spadają nawet kilkadziesiąt kilometrów od naszej granicy. Nasz kraj na razie ma być raczej bezpieczny w kwestii działań militarnych, ale mówi się wiele o zagrożeniu cyberwojną. Na ile jest realne i co to oznacza?
Dr Piotr Łuczuk: Może uporządkujmy pewne kwestie. Z elementami wojny hybrydowej mieliśmy do czynienia na naszej granicy jeszcze kilka tygodni temu. Mówię tu o przerzucaniu migrantów z terenu Białorusi do Polski, kryzys migracyjny. Z cyberwojną zaś mamy do znacznie dłużej… Mamy szereg ataków hakerskich, ale też dezinformacji, manipulacji medialnych. Są dowody na to, że Polska celem takich regularnych ataków pada od 2016 roku nieprzerwanie, a wcześniejsze podobne ataki, choć nie tak zmasowane też miały miejsce.
(…)
Co oznaczają te zagrożenia z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba. Kogoś, kto nawet średnio interesuje się polityką, ale korzysta na co dzień z internetu, smartfona, robi przelewy, chce normalnie funkcjonować?
Oczywiście należy bardziej uważać na to, co udostępniamy w sieci, z kim się kontaktujemy. Korzystajmy bezpiecznie ze smartfonów i komputerów, szczególnie gdy robimy przelewy, przesyłamy dane wrażliwe. Ale też ograniczmy tzw. wirtualny ekshibicjonizm w mediach społecznościowych. Naprawdę rosyjskie trolle nie muszą wiedzieć, co jedliśmy na śniadanie ani gdzie w danym momencie jesteśmy. W obecnej sytuacji szumu informacyjnego mamy aż nadto. Nie przyczyniajmy się do jego namnażania. Natomiast chciałbym też przestrzec przed jednym – nie ulegajmy panice.
Trudno o to w sytuacji, gdy tuż przy naszej granicy spadają bomby i giną ludzie?
Oczywiście sytuacja jest bardzo poważna, o czym powiedziałem. Ale właśnie strach, panika jest tym, co Putin chce dziś osiągnąć. A pamiętać trzeba, że wiele z tych informacji, które pojawią się w przestrzeni publicznej będzie po prostu nieprawdziwa – bo to także jest elementem doktryny cyberwojny. Dezinformacja, chaos i panika, mają w konsekwencji doprowadzić do anarchii i znacząco osłabić morale ofiar rosyjskiej inwazji. Skutki tego typu paniki powinniśmy doskonale pamiętać. Podczas pierwszego lockdownu w trakcie pandemii koronawirusa pojawiły się przecież doniesienia, że w Polsce wojsko będzie wyłączać ciągi komunikacyjne i wręcz zamykać całe miasta. Ludzie naprawdę się tego bali, a były to wyssane z palca fake newsy. Teraz takich dezinformacji będzie więcej (…) uleganie manipulacjom, wiara w fake newsy będzie pierwszym krokiem do porażki w tej wojnie. Należy zachować spokój. Ale być czujnym i świadomym zagrożeń.
Wywiad ukazał się w portalu Salon24.pl. Całość TUTAJ



