Twierdziła, że ktoś porwał jej syna i wnuczka. To ona potrzebowała pilnej pomocy.
Uważajmy na ludzi zabłąkanych, zachowujących się w sposób niecodzienny, czy nawet dziwny. Czasem potrzebują oni bowiem naszej pomocy. Do takiej właśnie sytuacji doszło w sylwestrowy wieczór, na ulicy Grochowskiej. Jak informuje Straż Miejska, tuż przed północą patrol straży miejskiej dostał zgłoszenie o starszej kobiecie, która błąkała się po ulicy w swetrze i kapciach. Po kilku minutach funkcjonariusze byli na miejscu. Na ulicy Grochowskiej 174/176 zobaczyli roztrzęsioną, zmarzniętą i zapłakaną starszą panią. Strażnikom powiedziała, że od kilku godzin szuka syna oraz wnuczka. Twierdziła, że mężczyźni zostali porwani i są przetrzymywani w samochodzie. Wskazała nawet stojący obok pojazd. W aucie nikogo nie było. Na szczęście kobieta miała przy sobie numer telefonu do syna. Funkcjonariusze skontaktowali się z mężczyzną. Oświadczył on, że od niedawna mama ma zaniki pamięci. Po ustaleniu miejsca zamieszkania, seniorka została bezpiecznie odprowadzona przez patrol do domu – informuje Straż Miejska.
(źródło: Straż Miejska)



