Kilkanaście miesięcy temu zrobiliśmy – z okazji pięćdziesięciolecia objęcia kadry przez Kazimierza Górskiego – ranking selekcjonerów reprezentacji Polski w ostatnim półwieczu. Nie przewidywaliśmy wówczas, że kolejne miesiące to w dziejach kadry będzie prawdziwa epoka. Odwołanie Jerzego Brzęczka, powołanie Paulo Sousy. Klęska na Euro, awans do baraży. I ucieczka Portugalczyka na koniec roku. W styczniu wybór nowego selekcjonera (być może nowego-starego, wysoko stoją akcje Adama Nawałki). Jak dziś stałyby akcje Jerzego Brzęczka? Czy po tym roku patrzymy inaczej na kadencję Nawałki? Jak ocenić w tym wszystkim Sousę? Czas na odświeżoną wersję naszego rankingu.
Zasady
Podobnie jak rok temu, celowo nie bierzemy pod uwagę trenerów „z przypadku”, a więc szkoleniowców prowadzących na przykład kadrę młodzieżową bądź rezerwową, przypadkowo przemianowaną ma pierwszą reprezentację. Nie bierzemy więc pod uwagę epizodów np. śp. Waldemara Obrembskiego, czy pierwszego podejścia Lesława Ćmikiewicza, gdy za kadrę uznano reprezentację Ligi Polskiej. Za jak najbardziej pełny uznajemy za to epizod Krzysztofa Pawlaka (prowadził reprezentację w jednym meczu o punkty) oraz trzy spotkania Ćmikiewicza z roku 1993. Tym razem oceniamy nie dwudziesty, a dwudziestu jeden selekcjonerów z lat 1970 – 2021. Kryteria są następujące:
wynik na wielkiej imprezie, awans na wielką imprezę, progres/regres drużyny. Gdy oceny są zbliżone – liczy się też realna siła potencjału ludzkiego, jakim dany szkoleniowiec dysponował. I kryterium dodatkowe – moralne podejście do obowiązków. Jeśli selekcjoner ucieka i olewa kadrę, automatycznie notuje zjazd w dół. Jeśli wyjdą informacje, że za jego kadencji był w kadrze doping, albo handlowano meczami, również. Stąd pewne zmiany w rankingu są.
Paulo Sousa
Miejsce dwudzieste pierwsze – Paulo Sousa. NAJGORSZY W HISTORII SELEKCJONER REPREZENTACJI POLSKI. Selekcjoner w 2021 roku. Specjalnie stworzona kategoria – nr pięć.
Przebieg kadencji: Odpadnięcie z grupy na Euro 2020 rozgrywanym w 2021 roku. Awans do baraży o mistrzostwa świata. Znak rozpoznawczy – ładna bajera,
Oczywiście nie musimy nawet podkreślać, że to nie kwestie sportowe decydowały o mianie najgorszego w historii. Wyniki? Szału nie ma. Porażka w Euro. Raptem jeden punkt. Kompromitująco przegrany mecz ze Słowacją. Niezły remis z Hiszpanią, 1:1 i to na ich terenie. Porażka ze Szwecją i głupio stracona bramka w końcówce na 2:3. Za to fajna dla oka gra, wreszcie dobry turniej Lewandowskiego. Ale co z tego, skoro bez wyjścia do drugiej rundy?
W eliminacjach MŚ – lepiej. Awans do barażu, z drugiego miejsca za Anglią. Ale – bezsensowny remis z Węgrami na wyjeździe, gdzie można było wygrać, gdyby nie błąd w ustawieniu (brak Kamila Glika w składzie). Później utrata Lewego w spotkaniu z Andorą i brak na Wembley, tam przegrana. Frajerska porażka w ostatnim grupowym meczu z Węgrami. Niewystawienie Lewego i Glika doprowadziło nie tylko do utraty punktów, ale i utraty rozstawienia w barażu. Nawet jeśli cieszymy się, że nie trafiliśmy na Portugalię i Włochy, to mogło być lepiej. Mogli Biało-Czerwoni (w razie rozstawienia) trafić u siebie na Walię, a w finale na Ukrainę bądź Austrię.
Plusy? Oczywiście były. Drużyna Sousy grała ofensywnie, ładnie dla oka. Nawiązywała walkę z najmocniejszymi. Zremisowała z Anglią, zremisowała z Hiszpanią. Awansowała do baraży. Odblokował Roberta Lewandowskiego, który znów strzela w kadrze jak za Adama Nawałki.
Minusy? Przerżnięcie Euro. Utrata rozstawienia. Blamaż ze Słowacją. Żenująca gra w obronie. Brak cennych zwycięstw – Sousa wygrał jedynie dwa razy z San Marino, dwa razy z Andorą i dwa razy z Albanią. Tylko ostatni zespół można uznać za co najwyżej przeciętny.
Nie kwestie sportowe wpływają na ranking
Jednak prawdziwe podsumowania i oceny czysto sportowe należało zrobić po barażach. Jednak Sousa wyciął numer i zwiał. Nie chodzi o to, że przyjął propozycję. Ale o to w jakim stylu i przede wszystkim w jakim momencie to zrobił.
Poza tym teraz widać wyraźnie, jakie było podejście Portugalczyka od początku. Leo Beenhakker miał szereg wad. Końcówka kadencji była fatalna. Ale trzeba przyznać, że jeździł do Polski. Znalazł cennych dla reprezentacji piłkarzy w polskiej lidze. Co więcej – dobrał sobie polskich asystentów, z których jeden – Adam Nawałka – doprowadził Biało-Czerwonych do ćwierćfinału mistrzostw Europy.
Sousa? Portugalski sztab asystentów. Na co dzień w Portugalii. Olewanie meczy polskiej Ekstraklasy. Portugalczyk nie chciał słyszeć co zatrudnieniu polskiego asystenta. Polska reprezentacja i w ogóle polska piłka nie ma z kadencji Paulo Sousy nic. Kadrę Biało-Czerwonych czeka wybór nowego selekcjonera i trudne baraże. Pauo Sousę – wymarzona praca w Brazylii. Choć, znając Brazylijczyków nie wydaje się, by w ich topowym klubie Portugalczyk zagrał miejsce na dłużej.



