Andrzeja poznałem dziesięć lat temu. Był upalny dzień, czerwiec bądź lipiec 2011 roku. W sądzie w Katowicach odbyła się niezwykła rozprawa. Dotyczyła rozliczenia z przeszłością PRL. Pokrzywdzonym był ON – wielki Andrzej Rozpłochowski, legenda Solidarności, jeden z liderów strajku 1980 roku. Zeznawał też były szef SB na Śląsku. Po rozprawie cynicznie zażądał od sądu zwrotu pieniędzy za dojazd. „Bo musiał wyjechać ze swojej daczy, jego super mercedes bardzo dużo pali”. Na te słowa zagotował się nawet „wysoki sąd”.
Po rozprawie poszliśmy z Andrzejem i kilkoma osobami na piwo. Zachwycał się tym, że relacjonujemy tę sprawę, że to dowód patriotyzmu. Ja zaniemówiłem. Po prostu buliśmy tam, wykonując swoją pracę. To nie wymagało wielkiego trudy.Ot, wsiadłem w pociąg (chyba jechałem tam pociągiem), przyjechałem, obejrzałem rozprawę, zrobiłem rozmowy, napisałem artykuł. Normalna rzecz. Niestety, Andrzej z jednej strony jako gość doświadczony przez system, jeden z najgroźniejszych więźniów „solidarnościowej ekstremy” tak oberwał od komuny, że nie ufał władzom, oficjalnym narracjom. Z drugiej, jako człowiek wrażliwy, życzliwy i po prostu dobry, każdego kto wyraził bliski mu pogląd traktował jak przyjaciela. Brata. To – nie boję się tego napisać – doprowadziło go po latach do śmierci. Ale po kolei. Jadąc do Katowic wiedziałem, że mam poznać jedna z największych legend Solidarności. Lidera strajku w Hucie Katowice i Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności. Andrzej był więziony przez lata w peerelowskim więzieniu. Gdy wyszedł, władze próbowały nakłonić go do wyjazdu na stałe na Zachód. Z biletem w jedną stronę. Początkowo odmawiał. W końcu zdecydował się, z uwagi na ciężką chorobę żony. W USA ciężko pracował. Do kraju wrócił kilkanaście lat temu. Czas po powrocie to walka o pamięć i godne upamiętnienie antykomunistycznych działaczy w okresie PRL. Przyznanie im uprawnień kombatanckich, zapomóg. W ostatnich latach z Andrzejem zdarzało mi się nie zgadzać. Ja mam zdecydowanie bardziej krytyczny stosunek do rządów PiS. Andrzej był nastawiony pozytywnie. Kilka tygodni temu zachorował na COVID-19. Znalazł się pod respiratorem. Zmarł w poniedziałek, 20 grudnia. Mógł zrobić jeszcze bardzo wiele. Miał 71 lat. To nie jest wiek na umieranie. Ale też tego, co osiągnął, nie można mu odebrać.
Cześć Jego Pamięci!
*****
ŚP. Andrzej Rozpłochowski 1950 – 1971
Andrzej Rozpłochowski urodził się 7 września 1950 roku w Gdańsku. Skończył technikum samochodowe w Inowrocławiu. Przez kilka lat pracował w PKP, potem w Hucie Katowice. Po wybuchu strajków latem 1980 roku został liderem Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Podpisał porozumienie katowickie – jedno z kluczowych latem 1980 roku (30 sierpnia – porozumienia szczecińskie, 31 sierpnia gdańskie, 3 września jastrzębskie, 11września katowickie).
W stanie wojennym represjonowany. Odsiadywał wyrok w więzieniu. Pod koniec PRL – w 1988 roku, jak wielu działaczy Solidarności wyjechał z kraju. Były to propozycje ze strony władzy – radykalnym przedstawicielom podziemia darowano represję, w zamian za podróż w jedną stronę. Bez powrotu. Rozpłochowski z początku nie chciał wyjeżdżać, zdecydowała choroba żony. Udał się do Stanów Zjednoczonych. Tam związał się ze środowiskami emigracyjnymi. Do Polski wrócił w 2010 roku. W 2011 roku stowarzyszenie Pokolenie wydało książkę o Rozpłochowskim pt. „Postawią Ci szubienicę”. Dwa lata później wydało drugą część. Andrzej Rozpłochowski otrzymał odznaczenia od prezydentów RP – Ryszarda Kaczorowskiego, Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy. Kilka tygodni temu Andrzej Rozpłochowski trafił do szpitala. Zachorował na COVID-19 (nie był zaszczepiony). Trafił pod respirator. Niestety, 20 grudnia wieczorem, o godzinie 19.50 zmarł.



