Czego to radni nie wymyślą. Mieliśmy już pomysł naliczania stawek na śmieci od liczby mieszkańców w gospodarstwie domowym. Potem był pomysł naliczania stawki od zużycia wody.
Czyli karane (w sensie oczywiście przenośnym) byłoby to, że ludzie się myją. Niedawno radni przyjęli projekt naliczania stawek za wywóz śmieci od metrażu mieszkania. Teraz radni zdecydowali, że cena zależeć będzie od rodzaju lokalu. Jak jest dom jednorodzinny stawka jest wyższa. Jak mieszkanie, niższa. Czyli nie ma znaczenia, czy produkuje ktoś śmieci bardzo mało i mieszka sam, czy może produkuje ich bardzo dużo, mieszka w wielodzietnej rodzinie. Liczy się metraż.
Jak to policzyć?
To prawda – nie ma sprawiedliwego systemu naliczania cen wywożenia odpadów. Bo każde kryterium można podważyć. Ktoś ma wielkie mieszkanie, ale stołuje się na mieście, jest singlem i nie produkuje odpadów, będzie stratny. Osoba z wielodzietnej rodziny może mieć kilogramy odpadów ale w 40 metrowym mieszkaniu zapłaci mniej. Zyska. Ale też niesprawiedliwy był pomysł naliczania od zużycia wody – ktoś może się nie myć i generować tony odpadów nie płacić nic.
A ktoś może być czysty, śmieci generować mało, ale z przyczyn zdrowotnych zużywać znacznie więcej wody. Teraz tyle samo ma płacić ktoś z wielkiego, 120 metrowego mieszkania i 14 metrowej klitki. Można domniemywać, że nie jest to ostatnia zmiana w cenach wywozu śmieci. Puszczając wodze fantazji, kolejnymi kryteriami, od których naliczone będą ceny wywozu śmieci może być liczba domowych zwierząt (wszak też mogą zwiększać ilość odpadów). Ale też inaczej należy wtedy potraktować rybki, czy chomika, inaczej niewychodzącego kota, bądź wyprowadzanego na spacery psa.
Dochody, odchody, czy śmieciomierze?
Inny pomysł to kryterium dochodowe. Jak ktoś zarabia dużo, to płaci więcej. Jak mało, to mniej. Ale tu też będą protesty. Przecież można będąc bogatym nie produkować śmieci w ogóle. A może tak kryterium nie dochodów a odchodów? Jak ktoś wypróżnia się często, to i szansa, że wytworzy więcej śmieci? Tylko jak to u licha sprawdzić.
Zapewne najlepszym sposobem byłyby śmieciomierze. Ale jak miałyby działać póki co nie wiadomo. Więc na razie spodziewać się możemy kolejnych dyskusji i sporów na temat utylizacji i wywożenia śmieci. I możemy się założyć, że w kolejnych latach dziać w tym temacie będzie się wiele.



