Zdobył z Legią mistrzostwo Polski w 2020 roku. Po słabym początku poprzedniego sezonu Dariusz Mioduski go zwolnił. Ale miał wciąż kontrakt, klub musiał mu płacić. Teraz powraca, by ratować zespół w tragicznej sytuacji. Aleksandar Vuković poprowadzi Legię do końca sezonu.
Cieszący się opinią „strażaka” i człowieka od sytuacji beznadziejnych Leszek Ojrzyński i znający Legię od podszewki, wciąż mający kontrakt z klubem ALeksandar Vuković. Te nazwiska pojawiły się na giełdzie nazwisk po rezygnacji Marka Gołębiewskiego.
Marek Gołębiewski rozstał się z klubem. Początkowo pojawiły się informacje, że najbliższych meczach zespól poprowadzi któryś z asystentów. Marzeniem włodarzy klubu jest zatrudnienie trenera Marka Papszuna z Rakowa Częstochowa. Jednak szkoleniowiec ten mógłby przyjść do Warszawy dopiero latem. W grze pojawiły się dwa nazwiska – Leszka Ojrzyńskiego i Aleksandara Vukovicia.
Ojrzyński to były bramkarz. W przeszłości szkoleniowiec kilku polskich klubów. Jego zespoły słynęły z twardej gry i zaangażowania. „Banda świrów” czyli szalona ekipa Korony Kielce, potrafiła w lidze namieszać i walczyć z najsilniejszymi. Ojrzyński ma opinię specjalisty od rartowania drużyn w trudnych sytuacjach. A sytuacja Legii do łatwych bynajmniej nie należy.
Aleksandar Vuković to były zawodnik Legii, mistrz Polski jako piłkarz. Potem trener, który wywalczył tytuł w sezonie 2019/2020. Klub zwolnił go po słabym początku poprzedniego sezonu. Zastąpił go Czesław Michniewicz, który przełamał kryzys, zdobył mistrzostwo Polski, pierwszy raz po latach awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Niestety jesienią prowadzona przez niego Legia wpadła w kryzys, a Michniewicza zastąpił Marek Gołębiewski. Kryzysu nie przezwyciężył…
Atutem Vuko jest fakt, że doskonale zna zespół. Znają go kibice, w dodatku Legia i tak mu płaci, bo poprzednio stanowisko stracił przed końcem kontraktu.
Ostatecznie klub poinformował, że do końca sezonu szkoleniowcem Legii będzie Aleksandar Vuković.



