Wyrwany język i wybite oko, urwane ucho i trzy palce ręki – to tylko niektóre obrażenia, jakich doznał błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko. 41 lat temu zginął legendarny kapelan Solidarności, wikariusz w parafii św. Stanisława Kostki. Zamordowali go oprawcy z SB i być może z WSW i KGB.
Dane z sekcji zwłok błogosławionego Ks. Jerzego są przerażające: wybite 3 zęby, wybite oko, urwane ucho, wyrwany język, połamanych 6 żeber, wyrwane 3 palce ręki, 61 ran 6 cm na całym ciele, połamany nos, powyrywane włosy, wyrwany język, zmiażdżone kolano, wyrwane paznokcie, siniaki od uderzenia pałką – to obrażenia, które zadali oprawcy legendarnemu kapłanowi. Błogosławiony ksiądz Jerzy był też przypalany i duszony, a ostatecznie utopiony. Ciało księdza milicja wyłowiła 30 października koło tamy we Włocławku. Zginął 19 października 1984 roku. Była też teoria, że śmierć nastąpiła kilka dni później. A ekipy oprawców były dwie. Jedno nie ulega wątpliwości. Śmierć legendarnego kapelana Solidarności była jedną z najobrzydliwszych zbrodni lat 80.
Legendarne msze za Ojczyznę, nagonka SB
Alfons Popiełuszko urodził się w głęboko wierzącej rodzinie na Podlasiu. Jako kleryk zmienił imię na Jerzy. Był przymusowo wcielony do wojska. Doświadczył wtedy pierwszych prześladowań. Był między innymi podtapiany, potem do końca życia poważnie chorował. Najbardziej znany stał się w stanie wojennym. Msze za Ojczyznę, odprawiane przez bł. Księdza Jerzego w parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu gromadziły tłumy ludzi. Kapłan nie był wybitnym mówcą, a jednak miał coś, co przyciągało nawet osoby letnie, bądź zupełnie niewierzące. Działalność kapłana wywoływała entuzjazm wiernych i nienawiść komunistycznych władz. Funkcjonariusze SB wielokrotnie nachodzili, napadali księdza. Zorganizowali słynną prowokację na Chłodnej, gdzie w kawalerce należącej do kapłana esbecy podrzucili broń. Władze przygotowały nagonkę medialną. Nagonkę, w której prym wiódł rzecznik rządzącej Polską junty wojskowej Jerzy Urban (pisał pod pseudonimem Jan Rem).
Porwanie i bestialskie zabójstwo
19 października 1984 roku ksiądz Jerzy koncelebrował mszę w bydgoskiej parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników. Gdy wracał, grupa funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa porwała samochód z księdzem. Kapłana oprawcy wielokrotnie bili, potwornie okaleczyli. Wybili mu oko, wyrwali język. Gdy ksiądz zaginął, w parafii organizowano nocne czuwanie, a tysiące ludzi modliło się o powrót kapłana. Niestety, 30 października ciało księdza służby wyłowiły z zalewu koło Włocławka. Pogrzeb był wielką demonstracją patriotyczną i religijną.
Proces toruński
W sprawie o zabójstwo ks. Popiełuszki sąd w Toruniu skazał czterech funkcjonariuszy – kapitana Służby Bezpieczeństwa Grzegorza Piotrowskiego, Leszka Pękalę i Waldemara Chmielewskiego. Wszyscy trzej porwali, i albo zabili (wg wersji oficjalnej) albo uczestniczyli w zabójstwie kapłana. Wyrok usłyszał też płk. Adam Pietruszka, który był przełożonym oprawców i zbrodnię nadzorował. W latach 90. sądzono też gen. Zenona Płatka i gen. Władysława Ciastonia. Mieli być oni inspiratorami zabójstwa. Generałowie uniknęli jednak odpowiedzialności. Były też teorie, że grupa Piotrowskiego nie była jedyna. Że udział w zbrodni brała Wojskowa Służba Wewnętrzna, niektórzy wskazywali też na ślad sowiecki. Jedno jest pewne – kapłan został bestialsko zamordowany. Skazano tylko kilku sprawców, nie inspiratorów. W dodatku oprawcy wyszli po skróconych wyrokach. Ksiądz Jerzy Popiełuszko spoczął przy kościele św. Stanisława Kostki. W 2010 roku ojciec święty Benedykt XVI ogłosił Jerzego Popiełuszkę błogosławionym Kościoła katolickiego. Jego liturgiczne wspomnienie przypada 19 października.
Zmieniona, rozszerzona wersja artykułu naszej gazety Nowy Telegraf Warszawski



