Część ludzi, głównie w mediach społecznościowych wspomina z rozrzewnieniem „poczciwy” PRL i tzw. wyzwolenie Warszawy z 17 stycznia 1945. Owej „poczciwości” komuny i niesionej przez sowietów wolności doświadczali polscy patrioci mordowani i torturowani w miejscach odosobnienia. „Urok” tamtego systemu polegał na całkowitej zależności od sowieckiej Rosji.
Symbolem fałszu owego wyzwolenia jest wejście do Warszawy 17 stycznia 1945 roku. Gdy Armia Czerwona i Ludowe Wojsko Polskie zajmowały inne miasta, przynajmniej byli w nich ludzie. I choć trudno mówić o wyzwoleniu, sowieci zajmowali je, pokonując Niemców. Warszawę zajęli zburzoną, praktycznie bez walki. Pustą. Trudno o miejsce, w którym mit wyzwolenia jest bardziej zakłamany, niż właśnie stolica Polski.
Formalny początek zniewolenia
22 lipca to rocznica manifestu PKWN, który formalnie rozpoczynał historię komunistycznej Polski. Kilka miesięcy później Armia Czerwona i Ludowe Wojsko Polskie wkroczyły do Warszawy. W PRL manifest lipcowy lansowano jako odrodzenie Polski, a zajęcie bez walki stolicy kilka miesięcy później jako rocznicę jej wyzwolenia. Tak naprawdę mało które wydarzenia są tak zakłamane jak właśnie te. PKWN był garstką sowieckich sprzedawczyków, a powstające państwo było pod sowieckim butem. Tzw. wyzwolenie Warszawy odbyło się bez walki. Inne miasta – choć i tam buntuję się przeciwko mówieniu o wyzwoleniu – wojsko odbijało z rąk Niemców. Na ich terenie byli ludzie. Warszawa 17 stycznia 1945 roku była w większości pusta. Spora część ludności zginęła w Powstaniu Warszawskim. Resztę po zduszeniu Powstania Niemcy wyprowadzili z miasta. Ludzie ci trafili w większości do obozu przejściowego w Pruszkowie. Wojska sowieckie i LWP patrzyły bezczynnie (choć w przypadku żołnierzy LWP niektórzy próbowali nieść pomoc) na hekatombę Powstania. Tzw. wyzwolenie było też początkiem kolejnej okupacji, tym razem sterowanej z Kremla. Mitem też jest tak zwana odbudowa Warszawy. Bo owszem fajnie, że miasto powstało z gruzów. Pamiętać jednak należy, że podczas odbudowy miało też miejsce planowe dokończenie zniszczenia – wyburzenie sporej części starej zabudowy. Warto o tym pamiętać. 17 stycznia wciąż wiele mówi się o wyzwoleniu, a 22 lipca część mediów wspomina z rozrzewnieniem „poczciwy” PRL i propagandowe święto, które choć przaśne, miało swój urok. Owej „poczciwości” komuny doświadczali polscy patrioci mordowani i torturowani w miejscach odosobnienia. „Urok” tamtego systemu polegał na całkowitej zależności od sowieckiej Rosji. A argumenty o rozwoju Polski Ludowej nie wytrzymują zderzenia z jednym faktem – kraje zachodnie objęto programem odbudowy, z którego komunistyczni zarządcy Polski dobrowolnie zrezygnowali. Kilkadziesiąt lat europejskiego dobrobytu to najlepszy komentarz i riposta dla tych, którzy dziś z łezką w oku wspominają zbrodniczy system. Ogłoszony 22 lipca zbrodniczy manifest porównać można z aktem rozbiorowym. A 17 stycznia 1945 roku ponurym tego aktu symbolem.
Andrzej Maksymowicz



