Nastawienie międzynarodowej opinii publicznej widocznie się zmienia. Nie w kierunku prorosyjskim, widać jednak wyraźne zmęczenie wojną i chęć jak najszybszych rozmów pokojowych. Rzecz w tym, że kompromis Ukrainy i Rosji da pokój, ale na chwilę. Rosja zyska czas do zbrojenia się i uderzenia na Zachód ze zdwojoną siłą.
Sytuacja na Ukrainie jest coraz bardziej skomplikowana. Nastawienie prezydenta USA jest raz takie, raz takie, a społeczność międzynarodowa coraz bardziej domaga się rozmów pokojowych. Mogą one przynieść fatalne skutki, choć scenariuszy jest parę.
Symboliczna akcja, realny problem
Choć zmęczenie wojną jest zrozumiałe, sam przebieg negocjacji pokojowych może niepokoić bardziej niż same działania wojenne. Scenariuszy jest bowiem kilka. Pierwszy, zakładający wycofanie się Rosji ze wszystkich zajętych terenów jest niestety nierealny. Możliwy jest zgniły kompromis, w postaci uznania przez Ukrainę zdobyczy Putina, przy jednoczesnym wycofaniu się Rosji z reszty terytorium Ukrainy. Oznaczałoby to jednak zwycięstwo Putina, prawne usankcjonowanie nielegalnych zdobyczy. I zachętę do podjęcia podobnych działań w przyszłości. Wariant trzeci i czwarty to zamrożenie konfliktu. Tyle że w jednym przypadku (wariant trzeci) byłoby to rozwiązanie tragiczne, w drugim (wariant czwarty) nawet korzystne. O co chodzi?
Zamrożenie zamrożeniu nierówne
Wariant trzeci to zamrożenie konfliktu, na zasadzie takiej, że obie strony podpisują porozumienie o zaprzestaniu walk. Na czas nieokreślony zostają na zajmowanych przez siebie terenach (Rosja nadal okupuje Donbas, Krym, być może część zajętego po 24 lutego 2022 roku terytorium). Jednocześnie ONZ i organizacje międzynarodowe gwarantują realizację porozumienia. Przez kilka lat jest spokój. W tym czasie Rosja zyskuje czas na wzmocnienie swojej armii. I prowadzenie dezinformacji na Zachodzie i na samej Ukrainie. W dogodnym momencie (na przykład w 2034 roku) uderza ponownie. Tym razem zajmując całą Ukrainę, realnie zagrozi kolejnym państwom, w tym Polsce. Jak pisaliśmy przed tygodniem, w interesie Rosji nie będzie zniszczenie Ukrainy, ale utworzenie buforowego państwa, zależnego od Moskwy. Państwa, którego ostrze będzie skierowane przeciwko nam (więcej czytaj TUTAJ). Wariant taki byłby tragiczny dla Ukrainy, a w dalszej przyszłości także Europy i Polski. Jest też scenariusz trzeci, polegający także na zamrożeniu konfliktu, ale na nieco innych zasadach.
Jak w Korei?
W scenariuszu tym także doszłoby do zaprzestania walk, ale gwarantem porozumienia byłyby Stany Zjednoczone i NATO (Trump sugerował, by ciężar wzięła na siebie Europa). Zawieszenie broni przypominałoby to z Korei. Część terytorium zajmowałaby Rosja, część Ukraina, na Ukrainie znalazłyby się jednak także wojska Sojuszu. Ukraina miałaby gwarancję możliwości przystąpienia do NATO. Tak, jak w przypadku Korei Północnej i Południowej, gdzie zamrożenie konfliktu trwa od ładnych paru dekad. Ukraina formalnie nie uznawałaby rosyjskich zdobyczy (choć na ich odzyskanie musiałaby długo czekać). Miałaby jednak gwarancję wejścia do struktur zachodnich i amerykańskie wojska na swoim terenie, których zaatakować Rosja nie byłaby w stanie. Zachód (w tym Polska) zyskiwałyby pewność, że Rosja szybko nie zaatakuje. A to dawałoby też poczucie bezpieczeństwa na kolejne dekady. Obawiać się jednak można, że nastawienie państw zachodnich będzie szło w kierunku przekonania Ukraińców do wariantów, które zmuszą KIjów do oddania zdobyczy Moskwie, ale nie dadzą żadnych realnych gwarancji. Co będzie korzystne dla Kremla i skrajnie groźne dla całej Europy.
(Materiał archiwalny, przypominamy w związku z nowymi pogłoskami na temat rozmów pokojowych)



