Donald Trump po raz kolejny zszokował. Tym razem oznajmił, że sojusznicy NATO podczas misji byli jedynie na tyłach, a poświęcali się jedynie Amerykanie. Trudno o większy przejaw buty. Słowa prezydenta USA przekreślają dorobek jego wybitnych poprzedników, na czele z Ronaldem Reaganem.
Wiecie, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu albo Sudanu, i tak zrobili. Pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu, oznajmił w czwartek, w rozmowie z Fox News prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Dla ścisłości, jak ktoś nie śledził – chodzi o żołnierzy państw NATO, którzy przez dwadzieścia lat jeździli na misje do Afganistanu. Zdaniem Trumpa ich rola była drugorzędna, prezydent zasugerował, że żołnierze Sojuszu jedynie stali na tyłach. Słowa wywołały oburzenie, między innymi europejskich przywódców, jak premier Włoch Georgia Meloni, czy polscy politycy. Dla przypomnienia. W Afganistanie służyło około 33 tysięcy polskich żołnierzy. Nie stali na tyłach, ale na linii frontu. Niektórzy ponieśli śmierć, inni rany. Jeszcze inni wrócili zdrowi, ale z bagażem ciężkich przeżyć. I polska obecność była wsparciem sojusznika, którego zaatakowali islamscy terroryści 11 września 2001 roku. Oburzenia i rozgoryczenia nie kryje też wielu polskich weteranów. Trudno się dziwić. Warto wspomnieć, że Trump obrażał przed laty jednego z głównych konkurentów w we własnej partii, lidera republikańskiej opozycji wobec trumpizmu, Johna McCaina. Atakował niedoszłego prezydenta USA, pomniejszając jego rolę w armii. Przypomnijmy – McCain, wielki przyjaciel Polski i realista w kwestii Rosji (a więc świadomy, że z Rosją na żadne układy iść nie można), walczył w Wietnamie. Był więziony przez komunistów, miał status narodowego bohatera. Trump służby w wojsku unikał. Prezydent USA nieraz porównuje się do Ronalda Reagana. Różnica jest jednak oczywista. Reagan imperium zła zdefiniował i przyczynił się walnie do jego upadku. Trump raz imperium krytykuje, raz chwali. I robie wiele by je odbudować. Oby nie był skuteczny.



