Szczyt w sprawie Ukrainy na razie jeszcze nie przyniósł żadnych konkretów. Jednak propozycja pokoju, za ustępstwa terytorialne wobec Rosji jest nie tylko kapitulacją, co działaniem samobójczym. A brak Polski to policzek dla całej klasy politycznej.
Oczywiście na razie nic się (jeszcze) nie stało. Pomysły kompromisów nie przejdą. Więc do porozumienia jest bardzo daleko.
Propozycja oddania części Ukrainy (nawet terenów nieokupowanych przez Rosję) jest nie do zaakceptowania. Co najwyżej można by mówić o tymczasowym zawieszeniu broni na linii frontu, ale pod jednym warunkiem. Realnych, a nie papierowych gwarancji Zachodu. Takie rozwiązanie sprawdza się w Korei. Między komunistyczną Koreą Północną a niepodległą Południową wojna formalnie wciąż trwa. Jednak walki nie toczą się od wielu dekad. Na Ukrainie takie rozwiązanie mogłoby być od biedy do zaakceptowania. Jednak jak wspomnieliśmy, gwarancje muszą być realne. Nie może być nim użycie art. 5 NATO, ani też jakieś umowy z gwarancjami państw zachodnich. Aby realnie zapewnić tam spokój, musieliby się pojawić żołnierze USA. Na to Rosja się nie zgadza, sytuacja jest więc patowa. Osobnym tematem jest brak delegacji Polski. Jest to kompromitacja. Rząd obarcza winą obóz prezydenta, obóz prezydencki rząd. Pojawiają się kuriozalne tłumaczenia.
Absurdalne polskie piekiełko
A to ze strony rządowej, że jesteśmy średnim państwem. Tak, ale jesteśmy też państwem frontowym, które w początkowej fazie wojny odegrało ogromną rolę. I w razie wygranej Rosji będzie następne. A to ze strony zwolenników prezydenta, że to nowa ekipa, której zabrakło doświadczenia. To by można było kupić, ale dziesięć lat temu. W sierpniu 2015 roku Andrzej Duda przejmował urząd po pochodzącym z innego obozu Bronisławie Komorowskim. Teraz owszem – Karol Nawrocki jest nowy, ale urząd przejmuje po dekadzie prezydenta z jego własnego obozu. Więc argumenty o krótkim urzędowaniu zbyć można co najwyżej milczeniem. Polskie piekiełko trwa w najlepsze. W roku na przykład 2000, gdy wojna wydawała się czymś odległym, nad taką nawalanką można by było przejść do porządku dziennego. Teraz krwawa wojna jest faktem. A jeśli my padniemy celem ataku, najeźdźca nie będzie pytać o to, czy głosowaliśmy na PiS, PO, Konfederację, lewicę, czy Trzecią Drogę. Warto o tym pamiętać.
Szerzej o temacie napiszemy w najbliższym wydaniu naszego magazynu



