Po dobrym początku, głupiej stracie bramki, żenujące podcięcie skrzydeł. Biało-Czerwoni bez Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego przegrali ze słabiutką Finlandią 1:2. W końcówce doszło do dramatycznej sytuacji – zasłabł kibic. Na czas reanimacji sędzia przerwał mecz po kontaktowej bramce dla Biało-Czerwonych. Po wznowieniu nie zmieniło się nic. Selekcjoner powinien odejść, czy jednak prezes PZPN będzie w stanie podjąć wyczekiwaną przez kibiców decyzję?
Dawno nie było takiego meczu. Wyjazdowe starcie z co najwyżej przeciętną Finlandią ma niebagatelne znaczenie w kontekście gry o baraże w eliminacjach Mistrzostw Świata w USA, Kanadzie i Meksyku. A przed meczem doszło do istnego trzęsienia ziemi – selekcjoner Michał Probierz upokorzył Roberta Lewandowskiego, który zrezygnował z gry w narodowych barwach, dopóki Probierz jest selekcjonerem. Wszystko przed arcyważnym meczem w Helsinkach. By awansować na przyszłoroczny turniej trzeba albo wygrać grupę, albo zająć w niej drugie miejsce i przejść przez trudne, dwustopniowe eliminacje. Wygrana grupy jest mało prawdopodobna – Holandia wydaje się być poza zasięgiem Biało-Czerwonych. Poza zasięgiem Malty i Litwy są z kolei Biało-Czerwoni. Więc jasne jest, że o baraż podopieczni Michała Probierza mierzą się z Finlandią. W pierwszych spotkaniach Polacy wymęczyli wygraną 1:0 z Litwą, dzięki jednemu trafieniu Roberta Lewandowskiego. W drugim pokonali Maltę 2:0. Finowie pokonali Maltańczyków i zremisowali z Litwą. A w piątek przegrali z Holandią.
Upokorzenie Lewandowskiego ważniejsze od meczu
Przed wyjazdowym meczem z Finlandią doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi. Michał Probierz odebrał opaskę kapitana Robertowi Lewandowskiemu, przy okazji upokarzając go. Piłkarz Barcelony w odpowiedzi zrezygnował z występów w reprezentacji Polski. Przypomnijmy, że to najlepszy polski piłkarz w historii, jeśli chodzi o sukcesy w klubie, jeden z najlepszych w historii reprezentacji Polski. Rozegrał w niej 150 meczów, zdobył 85 bramek. Kapitanem był przez 11 lat – najdłużej w historii. Kontrowersje wzbudził brak przyjazdu na obecne zgrupowanie, tłumaczony zmęczeniem, także mentalnym. Krytycy atakowali „Lewego”, jego obrońcy przypominali, że pomijając kontuzje, opuszczał on zaledwie drugie zgrupowanie w ciągu 17 lat w drużynie narodowej. Odebranie opaski wywołało prawdziwą burzę, w dodatku tuż przed meczem okazało się, że nowy kapitan, Piotr Zieliński z Finlandią także nie wystąpi. Było jasne, że w razie porażki posada Probierza będzie zagrożona. Niektórzy wręcz życzyli Biało-Czerwonym porażki, licząc, że ta wymusi zmianę selekcjonera.
Dobry początek, załamanie po stracie gola
Na początku meczu kibice skandowali „Robert Lewandowski”, a gdy spiker wyczytał imię i nazwisko Michała Probierza, polskiego selekcjonera wygwizdali. Spotkanie jednak Biało-Czerwoni rozpoczęli z animuszem, byli zespołem lepszym. Brakowało jednak skuteczności. W 7 minucie Krzysztof Piątek strzelił głową zbyt lekko, Lukáš Hrádecký nie miał żadnych problemów z obroną. W 11 minucie bardzo aktywny Nicola Zalewski kapitalnie zagrał do Krzysztofa Piątka. Strzał polskiego snajpera nie trafił w bramkę, groźnie dobijał Matty Cash. Bramka nie padła. Zamieszanie ze strony gości stwarzał tradycyjnie z lewej strony Nicola Zalewski, środkiem Sebastian Szymański. W 31 minucie jedna z nielicznych akcji Finów skończyła się katastrofą dla Biało-Czerwonych. Fatalnie zachował się… niezawodny jak dotąd Łukasz Skorupski. Bramkarz Bolonii najpierw w prostej sytuacji stracił piłkę, a potem chcąc naprawić błąd, faulował rywala. Rzut karny na bramkę zamienił Joel Pohjanpalo. Mecz się wyrównał. Finowie kilka razy zagrozili polskiej bramce, jednak do szatni schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.
Probierz do dymisji
Po przerwie mecz był typowym starciem cios za cios. W 52 minucie niezwykle groźną akcję przeprowadzili Finowie, piłka trafiła w poprzeczkę. Z kolei w 57 minucie bliski wyrównania był Cash, dobrze obronił Hrádecký. W 64 minucie po bardzo dobrej kontrze dla Finów na 2:0 podwyższył wprowadzony kilkadziesiąt sekund wcześniej znany z Cracovii Benjamin Källman. Chwilę później Hrádecký kapitalnie obronił strzał Sebastiana Szymańskiego z woleja. W 70 minucie w zamieszaniu pod bramką piłkę do siatki wepchnął Jakub Kiwior. Kilka minut później doszło do prawdziwego dramatu, dużo poważniejszego niż to, co działo się na boisku. Na trybunach zasłabł kibic. Sędziowie przerwali mecz, zaczęła się akcja reanimacyjna. Po kilku minutach sędziowie wysłali piłkarzy do szatni. O 23.00 (północy czasu fińskiego) sędzia wznowił grę. Wynik się nie zmienił. Biało-Czerwoni przegrali z zespołem, który w ostatnich 10 spotkaniach pokonał jedynie Maltę. Czas na dymisję selekcjonera – z tym, poza zadymą Polacy już nic nie ugrają.
Finlandia – Polska 2:1 (1:0)
1:0 Joel Pohjanpalo 31’ (rzut karny)
2:0 Benjamin Källman 64’
2:1 Jakub Kiwior 71’
Finlandia: Lukáš Hrádecký – Fredrik Jensen (63’ Nikolai Alho), Matti Peltola, Arttu Hoskonen, Miro Tenho, Jere Uronen (71’ Ilmari Niskanen) – Robin Lod (79’ Robert Ivanov), Kaan Kairinen, Glen Kamara, Oliver Antman (79’ Teemu Pukki) – Joel Pohjanpalo (63’ Benjamin Källman)
Polska: Łukasz Skorupski – Matty Cash, Mateusz Skrzypczak, Jan Bednarek, Jakub Kiwior, Nicola Zalewski – Sebastian Szymański, Bartosz Slisz, Jakub Moder (80’ Jakub Piotrowski) – Krzysztof Piątek (79’ Adam Buksa), Karol Świderski (57’ Jakub Kamiński)



