Warszawa
22/03/2026, 05:30
Overcast
Prognoza
5°C
Ciśnienie: 1025 mb
Wilgotność: 78%
Wiatr: 1.4 m/s NE
Opis: 0mm /0% / Rain
Prognoza
23/03/2026
Dzień
07
Prognoza
13°C
Wiatr: 2.7 m/s SE
Opis: 0mm / 0% / Rain
Prognoza
24/03/2026
Dzień
07
Prognoza
15°C
Wiatr: 2.9 m/s WSW
Opis: 0mm / 2% / Rain
 
Subskrybuj
  • 11:21 min

Jest Oskar Pietuszewski, bardzo młodzi Jan Ziółkowski, Arkadiusz Pyrka, Filip Rózga. Część mediów udaje zdziwienie, jednak tak naprawdę było do przewidzenia, że rewolucji nie będzie. A jeśli są jakieś kontrowersje, to dotyczą piłkarzy numer 20-25. A ocena selekcjonera i tak zależy od wyniku baraży.

Spora część mediów sportowych (z nielicznymi wyjątkami) i zdecydowana większość internautów przed powołaniami wciskała Janowi Urbanowi do kadry nowych zawodników. A gdy selekcjoner kadrę na baraże ogłosił, wielu wciskających wyraża dla składu zrozumienie (znów z nielicznymi wyjątkami). Oczywiście, jeśli drużyna narodowa na mundial awansuje, przynajmniej na kilka miesięcy Jan Urban stanie się bohaterem. A jak awansu nie będzie, grill zapłonie. Jednak w przypadku zwolnienia selekcjonera grillujący za jakiś czas zapłaczą, że w kraju nad Wisłą opiekunów reprezentacji zwalnia się zbyt często. Niemcy (nie licząc NRD) mieli czternastu selekcjonerów przez 100 lat, Polska też czternastu, ale w tym stuleciu. Jednak takie są prawa czasów internetu, dyskusje zawsze będą, a emocje wokół piłki są ogromne. Po barażach niezależnie od wyniku merytoryczne dyskusje nie będą mieć przez jakiś czas sensu. Na dziś, analizując na chłodno, skład jest bardzo logiczny. A w ostatnich latach nie zawsze tak było.

Marazm Santosa

Czesław Michniewicz jest postacią kontrowersyjną, zarówno z uwagi na opisywaną wielokrotnie przez media przeszłość, jak i czas w reprezentacji Polski. Nie ulega jednak wątpliwości, że na mundial w trudnej sytuacji awansował. Na turnieju jako na razie ostatni selekcjoner w historii wyszedł z grupy. I był też ostatnim, którego działania były logiczne (choć mogły się nie podobać). Było jasne, że jest selekcjonerem bardziej defensywnym, pragmatycznym, gdzie najważniejszy jest wynik. I w tym kontekście wszystkie wybory się zgadzały, choć zwolennicy ofensywnej gry woleliby inne. Potem z logiką było dużo gorzej. Fernando Santos sprawiał wrażenie, jakby powoływał zawodników na podstawie portali statystycznych. I to nie analizujących grę zawodników, ale same kluby i ligi w jakich ci grają. I tak z drużyny wypadł najlepszy na mundialu Bereszyński, pojawił się Michał Karbownik, który z Czechami się spalił. A kolejnej szansy nie uzyskał. Bo portugalski szkoleniowiec szukał dalej, jednak nie zadebiutował u niego NIKT.

Chaos potem

W odwrotnym kierunku szedł jego następca. Michał Probierz miał opinię trenera, którego drużyny grają brzydko (słynne słowa szkoleniowca, że jak ktoś chce stylu, niech kupi „Twój Styl”). Jego Cracovię nazywano „dośrodkowią” i „obcokrajowią”, z uwagi na stawianie na starych obcokrajowców kosztem młodych Polaków. W dodatku trener, choć miewał sukcesy, miewał trudne relacje z najlepszymi zawodnikami w swoich zespołach. Probierz jednak zdobył reprezentacyjne doświadczenie w kadrze U-21. I jako selekcjoner w pierwszej chwili pokazał inną twarz. Od początku dawał szansę debiutantom, przeszedł baraże i pojechał na Euro. W meczach towarzyskich przed turniejem drużyna narodowa pokazała bardzo widowiskową i efektowną grę. A w pierwszym meczu, mimo porażki z Holandią, robiła dobre wrażenie, grała odważnie.

W czerwcu i baraż nie był pewny

W decydującym o awansie do drugiej rundy meczu z Austrią Probierz wrócił do ustawień fabrycznych. Ustawił drużynę defensywnie, a porażka eliminowała z turnieju. W Lidze Narodów była czysta prowizorka. Powołania piłkarzy po dwóch spotkaniach w Ekstraklasie, na jeden mecz. Ciągłe rotacje, fatalna gra w obronie, choć obiecująca w ataku. I pierwszy spadek z Dywizji A Ligi Narodów. Jednak nawet krytycy Probierza mówili „obrona dramat, rotacja za duża, ale chociaż w ofensywie widać jakieś pozytywy”. Jednak wiosną znów selekcjoner wrócił do ustawień fabrycznych. Wygrał z Litwą i Maltą, po totalnym antyfutbolu. W czerwcu był nie mniej totalny powrót do starego Probierza, który nagle poszedł na wojnę z największą gwiazdą. Tyle że w klubach takie wojenki trener wygrywał, z Lewandowskim musiał ponieść klęskę. Szczególnie że w Helsinkach drużyna zaprezentowała się bardzo źle, przegrała 1:2. I nawet awans do baraży o mundial stanął pod znakiem zapytania.

Wreszcie hierarchia

Jan Urban wreszcie przywrócił logikę w działaniach reprezentacji. Postawił na hierarchię na pozycjach, wprost powiedział, że poprzeczka do gry w reprezentacji będzie u niego wyżej. Choć sam przyznaje, że woli grać systemem z czwórką obrońców, w reprezentacji jesienią grał trójką i najpewniej to się nie zmieni. Chyba że uzna, iż ma do zmiany systemu odpowiednich wykonawców. Postawił na hierarchię, ale też dał szansę debiutantom. Pierwszy raz w drużynie zagrali Przemysław Wiśniewski, Jan Ziółkowski, Arkadiusz Pyrka, Filip Rózga. Były kontrowersje wokół powołań Kamila Grosickiego, Pawła Wszołka i Bartosza Kapustki? W Holandii ci trzej zawodnicy brali udział w akcji bramkowej i golu Matty Casha. Kapustka już będąc w słabszej dyspozycji niż we wrześniu w listopadowym spotkaniu z Holandią w Warszawie musiał wejść za kontuzjowanego Sebastiana Szymańskiego. I dał radę, bo choć w kreacji odstawał, pomógł drużynie w ciężkim meczu.

Bez legionistów

Teraz piłkarzy Legii z uwagi na kontuzje nie ma. My stawiamy niesprawdzalną tezę, że w razie braku urazów, Wszołek w drużynie narodowej by się znalazł, Kapustka nie. Po prostu po nim bardziej widać zjazd mentalny związany z fatalną sytuacją Legii. Pomocnik w grze ofensywnej stara się wybierać rozwiązania najprostsze, takie, które nie spowodują błędu. I są typowe dla piłkarzy, którym z różnych powodów brakuje pewności siebie. Poza tym na pozycję Kapustki wrócił Jakub Moder. Zawodnik bardzo wszechstronny, który jest idealną „ósemką”, ale może zagrać na „szóstce”, a w klubie bywał ostatnią i „dziesiątką”, i napastnikiem i środkowym obrońcą. Ta wymiana 1:1 była spodziewana. Zaskoczeniem jest trochę brak Kacpra Kozłowskiego, który spisuje się w klubie dobrze i był powoływany jesienią. Wróćmy jednak do spotkań jesiennych. Jan Urban dwa razy zremisował z Holandią, wygrał z Finlandią, Litwą i Maltą (po słabym meczu) i towarzysko z Nową Zelandią. Awansował do barażu. Za Probierza nie byłoby to wcale pewne. Na pewno pomocna była tu czytelna hierarchia. I spójrzmy na powołania od tej właśnie strony.

W bramce nie najlepiej

W bramce polskiej nie jest najlepiej, my pisaliśmy o tym kilka tygodni temu. Łukasz Skorupski łapie ostatnio kontuzje i uraz wyklucza go z gry w barażu. Kamil Grabara broni nie raz świetnie, ale w klubie tracącym bardzo dużo bramek. A to może mieć wpływ na pewność siebie (ostatnio przytrafiły się naszemu golkiperowi pojedyncze błędy). Przede wszystkim ma wpływ na koncentrację – inaczej się gra, gdy drużyna przeciwna atakuje, inaczej, gdy tych sytuacji jest niewiele i ta jedna może przesądzić o awansie na mundial, bądź jego braku. Jednak pomimo tych zastrzeżeń pod nieobecność kontuzjowanego Skorupskiego i od dawna leczącego się Marcina Bułki, to Grabara będzie chyba numerem jeden. Bo alternatyw nie ma za wiele. Bartłomiej Drągowski gra w Widzewie Łódź, szału nie ma. Mateusz Kochalski nigdy nie grał w pierwszym składzie kadry, a jego zespół w Lidze Mistrzów tracił masę goli, choć sam Polak spisywał się dobrze. Mateusz Lis nie otrzymał powołania, jednak to on jest tak naprawdę bramkarzem numer cztery, w razie kontuzji kogoś z trójki Grabara – Kochalski – Drągowski dostanie zaproszenie. Lis ma świetne statystyki, ale w lidze, której niewiele osób w Polsce ogląda. Natomiast byłby absolutnym debiutantem (Kochalski, chociaż pojechał awaryjnie na Euro, bywał na zgrupowaniach). Bartosz Mrozek i czwarty bramkarz na zgrupowaniu jest tak naprawdę golkiperem „do treningów”.

Kto w obronie?

W obronie jest dobrze, choć kontrowersje budzi brak powołania dla Kacpra Potulskiego i obecność niegrającego regularnie Bartosza Bereszyńskiego. Potulski gra w Bundeslidze, grał w ramach Mainz w europejskich pucharach. Jednak po prawdzie – jako debiutant nie zagrałby raczej w pierwszym składzie. Jan Urban ma rację – Jan Ziółkowski może gra ostatnio rzadziej. Miał jednak wcześniej występy w Ekstraklasie, Lidze Konferencji, teraz kwalifikacje pucharów. Debiut w Romie, niezłe recenzje we Włoszech. I przede wszystkim jest sprawdzony w boju w meczu z Holandią. Potulski zagra w młodzieżówce, gdzie zbierze dodatkowe doświadczenie i może będzie w kadrze na mundial (jeśli awansujemy). Szczególnie że z wypowiedzi członków sztabu wynika, że troszkę na cenzurowanym jest Przemysław Wiśniewski. Gracz Widzewa ma imponującą szybkość i warunki fizyczne, gorzej ze zwrotnością. I obok kapitalnego wyjazdowego meczu z Holandią, ma też na koncie fatalny z Maltą. I w samym Widzewie też nie porywa. W pierwszym składzie wystąpi więc zapewne Tomasz Kędziora.

Kędziora do pierwszego składu

Piłkarz ten sprawdził się przeciwko Holandii, regularnie występuje w PAOK. Będzie uzupełnieniem dla żelaznego duetu z FC Porto, Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora. No, chyba że selekcjoner zmieni ustawienie na czwórkę obrońców, ale to w barażu mało prawdopodobne, poza tym wtedy na lewej stronie zapewne wystąpi Kiwior. Szóstkę stoperów uzupełnia wspomniany Bereszyński. Tu zapewne decydowało doświadczenie, fakt, że ten piłkarz nie zawodził. I może grać na kilku pozycjach. Na prawym wahadle bądź obronie mogą grać Matty Cash (pewniak) oraz Arkadiusz Pyrka, będący w dobrej formie i zbierający niezłe recenzje w Bundeslidze. A więc linia defensywna przy trójce obrońców będzie wyglądać zapewne tak: Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Jakub Kiwior w wyjściowej jedenastce. Przemysław Wiśniewski, Jan Ziółkowski, Bartosz Bereszyński na ławce. A przy grze na czwórkę Matty Cash, Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Jakub Kiwior w pierwszej jedenastce, Arkadiusz Pyrka, Przemysław Wiśniewski, Jan Ziółkowski i Bartosz Bereszyński na ławce.

Powrót Modera

Do drugiej linii wraca Jakub Moder, który zagrać może na kilku pozycjach. Jest w odwodzie defensywny pomocnik Bartosz Slisz. Oczywiście reżyser gry Piotr Zieliński oraz Sebastian Szymański, Nicola Zalewski (dostępny od drugiego meczu) i Jakub Kamiński jako siła ofensywna. Jest w kadrze oczekiwany Oskar Pietuszewski oraz inny młodzian, Filip Rózga. Jest Michał Skóraś, który sprawdził się jesienią oraz weteran Kamil Grosicki. I tu znów – można się czepiać, że tak długo selekcjoner zwlekał z powołaniem rewelacyjnego 17-latka. A jednak spójrzmy na chłodno. Jeszcze przed wrześniowym zgrupowaniem, gdy nazwisko Pietuszewski padało w kuluarach, raczej mówiło się, że powołanie będzie sensacją. W październiku głosy wzywające do obecności młodzieżowca w kadrze były już głośne, a w listopadzie nieobecność gracza Jagiellonii budziła już u niektórych kontrowersje. Fakty są jednak takie, że Pietuszewski jesienią czarował, nie szły za tym jednak imponujące liczby, gra była bardzo efektowna i średnio efektywna.

Pietuszewski. Do efektywności doszła skuteczność

Zawodnik zyskał jednak doświadczenie w pucharach, młodzieżówce. Wyjechał do Porto, tam zrobił kolejny skok i powołanie już ma. Podobnie będzie chyba z Potulskim. Natomiast w drugiej linii tych zmian mogło być więcej. O ile powołanie już dziś dla Antoniego Kozubala byłoby przesadą (to zdolny piłkarz, jednak bardziej przyda się na dziś w młodzieżówce), tak Taras Romańczuk i Bartosz Nowak mogliby tej drużynie bardzo pomóc. Jednak tu powody absencji są różne. W przypadku Romańczuka podobno to nie ten profil zawodnika, a selekcjoner preferuje inny. Tyle że Slisz też nie jest piłkarzem wymarzonym w systemie gry Jana Urbana, a powołania dostaje. Większym problemem Romańczuka jest fakt, że w drużynie narodowej dawał radę, jednak niemal zawsze powołanie przypłacał jakiś urazem. Oczywiście kontuzje zdarzają się każdemu, jednak u Romańczuka to jednak pewna prawidłowość. W przypadku Bartosza Nowaka do tego powołania było bardzo blisko, jednak zdecydowała duża konkurencja.

Kadra dobrze zbilansowana

W ataku sprawa jest oczywista – jeśli będzie zdrowy, zagra Robert Lewandowski. Ewentualnym dżokerem, bądź partnerem w ataku Karol Świderski. A stawkę uzupełnia Krzysztof Piątek. Tu alternatywą było powołanie kogoś z polskiej Ekstraklasy (Mariusz Stępiński, Sebastian Bergier, Karol Czubak) lub Mateusza Żukowskiego, który robi furorę w 2 Bundeslidze. Jednak tu sztab zdecydował o powołaniu doświadczonych zawodników, z powodu kontuzji wypadł Adam Buksa. W pierwszym składzie wystąpi jednak chyba tylko Robert Lewandowski. Podsumowując w kadrze znalazł się stały, twardy trzon drużyny. Debiutant Pietuszewski. Zawodnicy bardzo młodzi: Arkadiusz Pyrka, Jan Ziółowski, Filip Rózga, Oskar Pietuszewski. I bardzo doświadczeni, raczej będący opcją na wejście z ławki: Bartosz Bereszyński, Kamil Grosicki. Oczywiście Jan Urban mógł powołać troszkę szerszą kadrę, może wymienić jednego, czy dwóch zawodników. Rewolucji nie było. A jeśli jakaś będzie, to szybciej w ustawieniu, bo wykonawców na grę trójką, jak i na czwórkę z tyłu Jan Urban w swojej talii ma bez wątpienia.

Udostępnij na:

Tagi

Zobacz także:

22

mar

Mecz piłki nożnej Polska – Estonia;

Jest Oskar Pietuszewski, bardzo młodzi Jan Ziółkowski, Arkadiusz Pyrka, Filip Rózga. Część mediów udaje zdziwienie, jednak tak naprawdę było do przewidzenia, że rewolucji nie będzie.…

22

mar

Dziś polscy kibice piłki klubowej emocjonują się rozgrywkami Ligi Konferencji, której prestiż nie jest specjalnie wysoki. A szczytem radości jest ćwierćfinał. Tymczasem przed laty polskim…

21

mar

Oskar Pietuszewski, ogromny talent z Podlasia, dziś FC Porto, wreszcie z powołaniem, powrót Jakuba Modera. Selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban powołał piłkarzy na zgrupowanie przed…