Choć eksperci od dawna przekonywali, że szanse na zatrudnienie Macieja Skorży są minimalne, prezes PZPN Cezary Kulesza zatrudnienie polskiego szkoleniowca pracującego w Japonii uznawał za priorytet. Ostatecznie trener odmówił. A skoro tak, zabawa rusza od początku.
Maciej Skorża niewątpliwie miał atuty przemawiające za jego kandydaturą. Pracował już w reprezentacji, a nawet reprezentacjach. Był asystentem w drużynie Pawła Janasa, a potem także selekcjonerem olimpijskiej reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ma na koncie sukcesy klubowe.
Dwa razy był mistrzem Polski z Wisłą Kraków, dwa z Lechem Poznań. Z Legią w lidze mu nie wyszło, ale zanotował udany epizod w europejskich pucharach. Dziś z powodzeniem prowadzi Urawę Red Diamonds. Z japońskim zespołem wygrał azjatycką Ligę Mistrzów, występuje w Klubowych Mistrzostwach Świata. Rzecz w tym, że Skorża ma ważny kontrakt z Japończykami. Jego zerwanie byłoby fatalnie odebrane. Złośliwi twierdzili, że szanse na zatrudnienie Skorży wynoszą 50 proc.: PZPN trenera chce, sam już niekoniecznie. I to się potwierdziło. Podczas konferencji prasowej trener Skorża wyraźnie zadeklarował, że choć prowadzenie reprezentacji to ogromny zaszczyt, dziś z uwagi na obowiązki w klubie nie może podjąć się misji w polskiej drużynie narodowej. Dziś na rynku pojawiają się kandydatury Adama Nawałki, Jerzego Brzęczka, Jana Urbana, Jacka Magiery, Nenada Bjelicy, Kosty Runjaicia. Biało-Czerwoni najbliższe mecze rozegrają w eliminacjach Mistrzostw Świata. Zmierzą się na wyjeździe (w Rotterdamie) z Holandią i w Chorzowie z Finlandią.



