Gdyby ukradł, może by mu się „upiekło”, odpowiadałby za wykroczenie z uwagi na niewielką cenę kradzionego produktu. Ale on przy okazji oszukał. Grozi mu nawet 8 lat więzienia.
Młody mężczyzna wpadł na iście szatański plan. Postanowił stację pogodową wartą 54 złote kupić za 2,90. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, 31-latek odwiedził dyskont na Pradze-Północ.
Od początku przykuł uwagę pracowników. Wyjął stację pogodową z opakowania i włożył do koszyka. Potem skierował się do kasy samoobsługowej. Tam zeskanował wszystkie produkty z koszyka i zapłacił za nie. Gdy chciał wyjść ze sklepu, zareagowali pracownicy. Sprawdzili, za jakie produkty mężczyzna faktycznie uiścił opłatę – relacjonuje policja. Na paragonie nie było śladu po stacji pogodowej wartej prawie 54 złote. Widniała za to cena jabłek w wysokości 2,93 zł. Postępując w taki sposób, mężczyzna popełnił przestępstwo. Pracownicy wezwali policję. Na miejsce przybyli mundurowi z komendy na Pradze-Północ. Wysłuchali wyjaśnień pracownika sklepu, następnie zatrzymali 31-latka. Zabezpieczyli paragon oraz nagrania z kamer monitoringu. Potem zawieźli 31-latka na komisariat. Nadzór nad sprawą objęła Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Północ – relacjonuje policja. Gdyby mężczyzna po prostu ukradł sprzęt za kilkadziesiąt złotych, może uznano by to za wykroczenie. Ale chcąc płacić za stację pogodową jak za jabłka popełnił oszustwo. Usłyszał zarzut. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.



