Niedawno głośno było o psie zamkniętym w nagrzanym aucie. Ale w ostatnich dniach w Śródmieściu Warszawy o mało nie upiekły się dzieci. Rodzice zamknęli trójkę rodzeństwa w nagrzanym samochodzie.
Wszystko działo się w miniony poniedziałek, 19 czerwca po południu. Jak informuje straż miejska kobieta przyjechała na ulicę Sienkiewicza, musiała wyjść z babcią do toalety. Na chwilę zamknęła dzieci w aucie. „Chwilka” się przedłużyła. Mogło dojść do tragedii. Jak informuje straż miejska, w poniedziałkowe popołudnie funkcjonariusze dostali zgłoszenie o uwięzieniach dzieci. Gdy strażnicy na miejsce w zaparkowanej przy ulicy Sienkiewicza maździe zauważyli troje dzieci.
Dwoje siedziało z tyłu, jedno z przodu w foteliku. Drzwi mazdy były zamknięte. Widać było, że dzieci są spocone, mimo że w jednym z okien pozostawiono wąską na kilka milimetrów szczelinę – relacjonuje straż miejska. Funkcjonariusze próbowali przekonać dzieci, żeby otworzyły drzwi od środka, ale maluchy były wystraszone i nie reagowały. Na miejsce przyjechał patrol policji. Funkcjonariusze uzgodnili, że ze względu na bezpieczeństwo dzieci zbiją szybę. W chwili, gdy strażnik przygotowywał się do tej czynności do auta podeszła jego właścicielka i otworzyła drzwi – informuje straż miejska. Zebrani wynieśli dzieci z rozgrzanego samochodu. Strażnicy wezwali karetkę pogotowia. Ratownicy zbadali dzieci. Okazało się, że są mocno przegrzane, ale nie wymagają hospitalizacji – informuje straż miejska. Matka dzieci wyjaśniła, że pozostawiła je tylko na chwilę by udać się z babcią do toalety. Chwila niestety się przedłużyła na tyle, że życie dzieci mogło być zagrożone. Na szczęście w tym przypadku wszystko skończyło się szczęśliwie.



