Legia Warszawa pewnie, choć w nieco ekonomicznym trybie pokonała Wisłę Płock 2:0. Bramki zdobywali Josue i Ernest Muci. Dzięki wygranej koronacja Rakowa jest odsunięta. Legioniści złapali też wiatr w żagle prze kluczowym dla nich finałem Pucharu Polski.
Legia po wygranej z Rakowem zmniejszyła stratę do częstochowian i wydawało się, że ma duże szanse na dogonienie rywala. Warunki były dwa – podopieczni Kosty Runjaicia musieli już wszystko wygrywać. A drużyna Marka Papszuna musiała choć kilka razy się potknąć. Zaczęło się dla Legii super – Raków zremisował bezbramkowo w Radomiu z Radomiakiem. Ale legioniści nie wykorzystali szansy. Zaledwie wymęczyli remis z ostatnią w tabeli Miedzią w Legnicy. Potem było 2:2 z Lechem Poznań w Warszawie, Raków pokonał Widzew. Następnie Legia przegrała w Poznaniu z Wartą 0:1, „Medaliki” nie miały problemu z pokonaniem na wyjeździe Miedzi 2:0. Efekt? Już w 30. kolejce Raków mógł zostać mistrzem, gdyby legioniści zgubili punkty, a częstochowianie ugrali komplet. Bez trudu wygrali z Lechią 4:0. Ale drużyna Runjaicia nareszcie odzyskała formę.
Dominacja od początku do końca
Z Wisłą Płock była zespołem od początku lepszym, dojrzalszym. W 13 minucie w polu karnym padł Tomas Pekhart. Sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Josue. Dalej przeważali gospodarze, w zasadzie goście tylko raz zagrozili bramce Tobiasza. Ale golkiper Legii pewnie obronił strzał Rafała Wolskiego. Po przerwie gospodarze dalej mieli przewagę. Niecelnie strzelali Slisz i Josue, a uderzenia Baku oraz Mladenovicia obronił Gradecki. Goście odpowiedzieli jedną groźniejszą akcją – przy strzale Tomasika na wysokości zadania stanął Kacper Tobiasz. Kilka razy w dogodnych sytuacjach legionistom brakowało końcowego podania. Ostatecznie jednak w doliczonym czasie gry Ernest Muci minął dwóch rywali i huknął w okienko. Przypieczętował tym wygraną Legii.
Szanse na tytuł matematyczne
Na cztery kolejki przed końcem strata stołecznej drużyny do Rakowa wynosi 11 punktów. A w zasadzie 12, bo przy równej liczbie punktów mistrzem zostają częstochowianie. Legia gra kolejno w Szczecinie z Pogonią, Jagiellonią Białystok u siebie, Lechią w Gdańsku i Śląskiem Wrocław w Warszawie. Raków zmierzy się na wyjeździe z Koroną Kielce, podejmie Lecha Poznań, zagra w Płocku z Wisłą i na własnym boisku z Zagłębiem Lubin. By odwrócić losy tytułu Legia musi wygrać wszystkie mecze, a Raków wszystkie przegrać. Szanse niewielkie, choć nie takie rzeczy w piłce nożnej się zdarzały. Jednak ewentualny zwrot byłby niezwykłą sensacją. Podobnie jak utrata wicemistrzostwa – legioniści mają aż 10 punktów przewagi nad trzecią w tabeli Pogonią Szczecin. Udział w pucharach jest już pewny. W tej sytuacji kluczowy dla oceny całego sezonu będzie wtorkowy Puchar Polski. Zdobycie tego trofeum jest dziś dla legionistów priorytetem. Pojedynek z Rakowem już w najbliższy wtorek, na PGE Stadionie Narodowym.
Legia Warszawa – Wisła Płock 2:0 (1:0)
1:0 Josue 13’ karny
2:0 Ernest Muci 90’+4’
Legia Warszawa: Kacper Tobiasz – Artur Jędrzejczyk, Rafał Augustyniak, Yuri Ribeiro – Paweł Wszołek (61’ Ernest Muci), Bartosz Slisz, Josue (74’ Igor Strzałek), Bartosz Kapustka (46’Jurgen Cehakia), Makana Baku – Carlitos (63’ Filip Mladenović), Tomas Pekhart (83’ Maciej Rosołek)
Wisła Płock: Bartłomiej Gradecki – Jakub Szymański, Steve Kapuidi, Adam Chrzanowski (73’ Milan Kvosera) – Martin Sulek, Filip Leśniak (74’ Dominik Furman), Rafał Wolski, Mateusz Szwoch (87’ Martin Haśek), Piotr Tomasik – Łukasz Sekulski (60’Dawid Kocyła), Bartosz Śpiączka (73’ Marko Kolar)



