Nigdy nie prowadziłam samochodu, nie mam prawa jazdy. Do szału doprowadzają mnie piraci drogowi. Ale też nie uważam, by akcja promująca bezpieczeństwo wśród pieszych była szkodliwa. Bo wyobraźnia i edukacja konieczna jest obu stronom.
Oczywiście, jeśli akcję promuje się w miejscu, gdzie doszło do tragicznej śmierci dziecka, to zgrzyt. Ale też oburzanie się na akcję uświadamiające pieszych jest moim zdaniem grubą przesadą. Ruchy miejskie zarzucają służbom, że rozdają odblaski, że promują bezpieczeństwo pieszych i w ten sposób odwracają uwagę od niebezpiecznych zachowań kierowców. Moim zdaniem należy do sprawy podchodzić kompleksowo. Edukować i kierowców i pieszych, egzekwować prawo. Sama jestem głównie pieszą, autem nie jeżdżę, nie mam nawet prawa jazdy. I wściekają mnie piraci, napruci kierowcy, piraci drogowi. Ale też nie cierpię sytuacji, gdy ktoś uznaje, że „kierowca to morderca, to ja mogę wszystko”. Wchodzi na jezdnię bez rozglądania się, nie korzysta z odblasków (naprawdę widoczność poprawiają). Czy wreszcie rozmawia przez telefon, słucha słuchawek (swoją drogą niedawno doszło do tragedii na przejeździe kolejowym. Piesza słuchała muzyki, nie usłyszała pociągu). Naprawdę konieczna jest wyobraźnia. Z obu stron. Dobrze, że piraci są karani, że edukuje się kierowców. I dobrze, że są odblaski, że rozglądamy się przed przejściem dla pieszych. Bicie piany nie służy nikomu.
Anna Kotlarska



