Mieszkańców elektryzują wiadomości o tym, że koty w Polsce padają w wyniku ptasiej grypy. Teraz media informują, że jedna z próbek mięsa, które spożyły padłe zwierzęta była zakażona ptasią grypą. To istotna informacja. Lepiej nie dawać drobiowego mięsa kotom, nie powinni przez jakiś czas spożywać go ludzie. Za to jest jedna informacja pozytywna. W przypadku padłych kotów z Mazowsza przyczyna była inna niż ptasia grypa.
Informacje o zarazie kotów od kilkunastu dni są tematem nr jeden wśród kociarzy. Początkowo wielu traktowało je jako fake news i początek sezonu ogórkowego. Zgony kotów domowych są jednak faktem. Próbki pobrane od padłych zwierząt z różnych rejonów Polski wykazały zakażenie wirusem H5N1, czyli ptasiej grypy. Pojawiły się pytania, czy choroba może się przenosić na ludzi. Naukowcy uspokajają, że to mało prawdopodobne. Jednak z jakiegoś powodu przeszła na koty. Stąd należy zachować ostrożność. Drugie pytanie dotyczyło skali zagrożenia dla samych domowych Mruczków, co jest dla nich niebezpieczne. Czy kontakt z ptakiem, zarazkami przyniesionymi z dworu, czy może problemem jest pożywienie. Teraz poznajemy nowe fakty. Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, jedna z próbek pobranych z drobiowego jedzenia spożywanego przez koty wykazała obecność wirusa. Profesor Krzysztof Pyrć, jeden z naukowców badających próbki mięsa zaznaczył w swoim profilu w mediach społecznościowych, że w tekście znajduje się nadinterpretacja wyników badań.
Wirus w drobiowym mięsie
„Ponieważ w tekście znajduje się nadinterpretacja wyników naszych badań, która wypacza sens uzyskanych wyników i może prowadzić do paniki oraz strat zarówno ekonomicznych, jak i wizerunkowych zdecydowaliśmy się w dniu dzisiejszym upublicznić nasze stanowisko i przedstawić rzeczywistą interpretację danych” – czytamy oświadczenie autorów badań. „W związku z transmisją wirusa grypy A H5N1 z ptaków na koty domowe przeprowadzona ocena sytuacji wykazała, że jedną z prawdopodobnych dróg transmisji patogenu jest pokarm” – piszą naukowcy. Wskazuje na to fakt, że wirus pojawił się nagle u kotów wychodzących i niewychodzących w różnych częściach kraju. Nie ma ognisk zakażeń z transmisją kot-kot. Jak piszą naukowcy, analiza nie wykazała poijawienia się nowego szczepu wirusa grypy efektywnie zakażającego koty. Podobieństwo sekwencji wirusów, które zostały wyizolowane od kotów w różnych częściach Polski jest bardzo wysokie, co sugeruje pojedyncze źródło zakażenia;. Wreszcie rozmowy z właścicielami kotów zasugerowały, że źródłem może być surowe mięso” – piszą naukowcy.
Naukowcy sugerują, że nie można przesądzać, że to mięso było powodem zakażenia, ale nie można tego wykluczyć. „Chociaż nie można wykluczyć, że wirus znalazł się w próbkach mięsa później lub wręcz mięso zostało zanieczyszczone przez właścicieli wirusem rozwijającym się w organizmie kota, nie można również wykluczyć, że to właśnie surowe mięso był źródłem zakażenia” – czytamy we wpisie. Autorzy uważają za zasadny apel do służb weterynaryjnych oraz inspekcji sanitarnej, aby zbadały mięso dostępne w Polsce. I, żeby „rozważyły włączenie testowania mięsa w kierunku grypy H5N1. Jest to kluczowe nie tylko ze względu na koty, ale również na fakt, że wirus ten stanowi zagrożenie dla życia ludzkiego. Dodatkowo, polski przemysł drobiarski to prawie 20 proc. rynku UE, a szacowana wartość eksportu mięsa to ponad 3 mld euro. Warto wyobrazić sobie konsekwencje dla tego sektora gospodarki, jeżeli faktycznie okazałoby się, że skażone mięso znalazło się we Francji, Włoszech czy Niemczech” – piszą naukowcy.
Jak ochronić nasze koty?
Badania próbek przeprowadziły trzy zespoły badawcze, prowadzone przez prof. dr hab. Krzysztofa Pyrcia, dr hab. Macieja Grzybka i dr Łukasza Rąbalskiego. Pełną treść wpisu zamieszczamy pod artykułem. Choć autorzy nieco studzą alarmistyczny i sensacyjny ton doniesień prasowych, nie wykluczają, że zakażone mięso mogło być źródłem zakażeń. Z wielu względów warto jednak ograniczyć dawanie kotom mięsa drobiowego, szczególnie surowego. A najlepiej, dopóki sytuacja się nie uspokoi, nie podawać pupilom jakiegokolwiek surowego mięsa, jedynie jakościową karmę. I też nie mięso drobiowe. Wiadomo, że choroba, na którą cierpią koty bardzo często kończy się szybką śmiercią zwierzęcia, choć były przypadki, gdy zwierzakowi udało się wyjść z choroby. Wiele zależy od odporności danego osobnika. Koty, które zachorowały w różnych miejscach w Polsce były zarówno zwierzętami wychodzącymi jak i niewychodzącymi. Żywiły się suchą karmą, ale miały podawane też jako dodatek surowe mięso. Jest jedna dobra wiadomość. Koty z Mazowsza nie miały ptasiej grypy.
Jak ujawniło Radio Dla Ciebie, do Instytutu Weterynaryjnego w Puławach trafiło 41 próbek od padłych kotów z całej Polski. Na razie naukowcy mają wyniki badań 29 próbek. Aż u 20 z nich potwierdzili wirus AH5N1. Wśród 4 próbek z województwa mazowieckiego – 1 z Nowego Dworu Mazowieckiego i 3 z Warszawy wyniki badań były ujemne. Czyli przebadane koty z Mazowsza nie miały ptasiej grypy. Na pewno należy zachować ostrożność. Przede wszystkim nie wypuszczajmy naszych kotów na zewnątrz. Poza domem zwierzak może zetknąć się z ptakami, także tymi zakażonymi. Jeśli wypuszczamy Mruczka na balkon bądź taras zdezynfekujmy teren. Przychodząc do domu myjmy ręce, dezynfekujmy obuwie i chowajmy je przed kotem. Przede wszystkim podawajmy pupilom sprawdzoną karmę. Odstawmy surowe mięso, a najlepiej w ogóle do wyjaśnienia sprawy produkty z drobiu. Gdy kot zachoruje nie leczmy go na własną rękę – natychmiast udajmy się do lekarza weterynarii. Poniżej oświadczenie prof. Krzysztofa Pyrcia.
Oświadczenie z profilu prof. Krzysztofa Pyrcia na Facebooku (PEŁNA TREŚĆ)
Szanowni Państwo, w jutrzejszej „Gazecie Wyborczej” ma ukazać się tekst, który częściowo bazuje na naszej pracy. Ponieważ w tekście znajduje się nadinterpretacja wyników naszych badań, która wypacza sens uzyskanych wyników i może prowadzić do paniki oraz strat zarówno ekonomicznych, jak i wizerunkowych zdecydowaliśmy się w dniu dzisiejszym upublicznić nasze stanowisko i przedstawić rzeczywistą interpretację danych.
Z wyrazami szacunku,
Krzysztof Pyrć, Maciej Grzybek, Łukasz Rąbalski
Możliwe ścieżki transmisji wirusa H5N1
W związku z transmisją wirusa grypy A H5N1 z ptaków na koty domowe przeprowadzona ocena sytuacji wykazała, że jedną z prawdopodobnych dróg transmisji patogenu jest pokarm. Wskazuje na to: (a) nagłe pojawienie się wirusa u kotów wychodzących i niewychodzących w różnych częściach kraju; (b) brak ognisk zakażeń z transmisją kot-kot; (c) analiza sekwencji genomu wirusa pobranego od kota nie wykazała drastycznych zmian w porównaniu do sekwencji referencyjnych, sugerujących pojawienie się nowego szczepu wirusa grypy efektywnie zakażającego koty; (d) podobieństwo sekwencji wirusów, które zostały wyizolowane od kotów w różnych częściach Polski jest bardzo wysokie, co sugeruje pojedyncze źródło zakażenia; (e) rozmowy z właścicielami kotów zasugerowały, że źródłem może być surowe mięso. Aby wstępnie zweryfikować tą teorię, poprosiliśmy właścicieli chorych kotów o przesłanie próbek mięsa, które zwierzęta jadły. W efekcie otrzymaliśmy do badania pięć próbek mięsa i przeprowadziliśmy badania molekularne w kierunku obecności wirusa.
Analiza wykazała, że w jednej z 5 próbek znajduje się wirus.
Dalsze analizy wykazały, że w mięsie znajduje się nie tylko materiał genetyczny wirusa, ale również zakaźny wirus – byliśmy w stanie wyizolować wirusa na hodowlach komórkowych. Chociaż nie można wykluczyć, że wirus znalazł się w próbkach mięsa później lub wręcz mięso zostało zanieczyszczone przez właścicieli wirusem rozwijającym się w organizmie kota, nie można również wykluczyć, że to właśnie surowe mięso był źródłem zakażenia. Nie byłoby zresztą w tym nic dziwnego, ponieważ już w 2007 roku raportowano przypadek skażenia zamrożonego mięsa kaczego wirusem H5N1 [1], co spowodowało wybuchy choroby na terenie Niemiec. W związku z powyższym, zasadny wydaje się apel do służb weterynaryjnych oraz inspekcji sanitarnej, aby zbadały mięso dostępne w Polsce i rozważyły włączenie testowania mięsa w kierunku grypy H5N1. Jest to kluczowe nie tylko ze względu na koty, ale również na fakt, że wirus ten stanowi zagrożenie dla życia ludzkiego.
Dodatkowo, polski przemysł drobiarski to prawie 20% rynku UE, a szacowana wartość eksportu mięsa to ponad 3 mld euro. Warto wyobrazić sobie konsekwencje dla tego sektora gospodarki, jeżeli faktycznie okazałoby się, że skażone mięso znalazło się we Francji, Włoszech czy Niemczech. Badania są prowadzone przez trzy zespoły prowadzone przez prof. dr hab. Krzysztofa Pyrcia, dr hab. Macieja Grzybka i dr Łukasza Rąbalskiego.
[1] Harder TC, Teuffert J, Starick E, et al. Highly Pathogenic Avian Influenza Virus (H5N1) in Frozen Duck Carcasses, Germany, 2007. Emerging Infectious Diseases. 2009;15(2):272-279. doi:10.3201/eid1502.080949.
(źródło: GW, RDC, NTW, Facebook.com)
Link do oświadczenia z FACEBOOKA TUTAJ
Poniżej to samo oświadczenie na Twitterze:
Oświadczenie.
Szanowni Państwo, w jutrzejszej Gazecie Wyborczej @gazeta_wyborcza ma ukazać się tekst, który częściowo bazuje na naszej pracy. Ponieważ w tekście znajduje się nadinterpretacja wyników naszych badań, która wypacza sens uzyskanych wyników i może prowadzić do paniki… pic.twitter.com/r1eXz1U1nD— Krzysztof Pyrc (@k_pyrc) July 3, 2023



