Warszawa
23/03/2026, 11:18
Mainly clear
Mainly clear
11°C
Ciśnienie: 1020 mb
Wilgotność: 75%
Wiatr: 2.3 m/s SE
Opis: 0mm /0% / Rain
Prognoza
24/03/2026
Dzień
07
Prognoza
14°C
Wiatr: 3.2 m/s WSW
Opis: 0mm / 0% / Rain
Prognoza
25/03/2026
Dzień
07
Prognoza
14°C
Wiatr: 6.5 m/s S
Opis: 0mm / 25% / Rain
 
Subskrybuj

W Warszawie zdarza się to coraz częściej. Co robić, jak zaatakuje cię AGRESYWNA WRONA?

Portret dr Agnieszki w niebieskiej koszulce polo z logo Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie
Dr Agnieszka Czujkowska, dyrektor Ptasiego Azylu w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym im. Antoniny i Jana Żabińskich w Warszawie fot. Newseria

Ataki wron siwych na ludzi i zwierzęta to tylko obrona młodych. Zamiast walki i ucieczki wskazany jest spokój i zawiadomienie Straży Miejskiej, przekonują eksperci.

Mieszkańcy dużych miast skarżą się wiosną i latem na ataki agresywnych ptaków. Ornitolodzy zapewniają, że nie ma większych powodów do obaw. Wrony siwe bronią przed przechodniami podlotów. Czyli piskląt, które wyszły z gniazd i nie potrafią jeszcze latać. Nie zrobią ludziom większej krzywdy. Więcej szkody może przynieść nieodpowiednia reakcja.

Bronią maluchów

Zamiast panicznej ucieczki i próby odstraszania ptaków lepiej osłonić twarz rękoma i wycofać się. Można spróbować przenieść pisklaki w bezpieczne miejsce. Poprosić o interwencję Straż Miejską. – Ataki ptaków na ludzi to co roku jest gorący temat i dotyczy właściwie jednego gatunku – wron siwych. Te ataki to po prostu obrona młodych, które akurat wychodzą z gniazd. Są one jeszcze dosyć nieporadne. Często znajdują się w miejscach, w których przechodzi dużo ludzi. Ich rodzice czują więc, że małe są zagrożone. W związku z tym, żeby zwiększyć dystans do swoich dzieci, atakują przechodniów. Ta sytuacja jest jednak bardzo łatwa do rozwiązania. Wystarczy takie młode przenieść nawet kilkanaście metrów dalej i położyć w jakimś ustronnym miejscu. Dotykanie podlotów nie powoduje, że rodzice je porzucą – mówi agencji Newseria Lifestyle dr Agnieszka Czujkowska, dyr. Ośrodka Rehabilitacji Ptaków Chronionych „Ptasi Azyl” w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym im. Antoniny i Jana Żabińskich w Warszawie.

„Hitchcock uczynił tu wiele złego”

Możemy też zgłosić sprawę do Straży Miejskiej, która w odpowiedni sposób zabezpieczy pisklęta. Zdaniem Agnieszki Czujkowskiej, niepotrzebne zamieszanie tylko potęguje negatywne odczucia i powoduje niewłaściwe reakcje.– Słyszymy, że ludzie w panice uciekają przed wronami, upadają, ranią się, rozbijają sobie nosy, łokcie. Więc zdecydowanie to nie jest taka reakcja, jaką powinniśmy mieć. Tutaj dużo złego zdecydowanie zrobił Hitchcock. Ale trzeba pamiętać, że to są o wiele mniejsze od nas ptaki i nie zrobią nam krzywdy. Wystarczy zasłonić twarz ręką, wycofać się i zmienić kierunek, żeby oddalić się od miejsca zagrożenia – mówi dr Agnieszka Czujkowska. – Interpretujmy tę sytuację zupełnie inaczej. Nie jako atak przyrody na nas, tylko jako wzór rodzicielstwa. Bo naprawdę trzeba dużo miłości i odwagi, żeby wrona, która waży kilkaset gramów, rzuciła się na człowieka, który waży średnio 75 kg. Jak zauważa, wrona nigdy nie zostawia swojego pisklęcia, dlatego też wszelkie próby odstraszania jej są pozbawione sensu.

Machanie patykiem nie pomoże, uważajmy na krakanie

– Wiele osób mówi: odstraszmy te wrony. Ale one się nie przesuną, bo tam mają małe dziecko. Jedyne, co możemy zrobić, to po prostu przesunąć je w bezpieczne miejsce. Żadne parasolki, polewanie wodą czy machanie patykiem nie ma sensu. Wrona i tak wróci, dlatego że tam jest jej dziecko. To jest zaledwie tydzień, półtora i problem mija. Te wrony przenoszą swoje dziecko. Później ono już jest na tyle duże, że jest w stanie podążać za rodziną – mówi dr Czujkowska. Ptaki zazwyczaj nie atakują znienacka. Zawsze ostrzegają na wiele sposobów. – Wrona najpierw będzie krakała, dając znaki, żeby się do niej nie zbliżać, będzie latała coraz niżej i cały czas wokalizowała. Jeżeli tego nie zauważymy, bo np. mamy słuchawki na uszach, to wchodzimy w środek cyklonu, dlatego że zbliżamy się do czyjegoś dziecka i stanowimy dla niego zagrożenie. Po prostu trzeba umieć czytać te sygnały – dodaje dr Agnieszka Czujkowska.

(Newseria)

Zobacz także

Gwiazda polskiej estrady, amerykańscy sportowcy, naukowcy. Tragedia u schyłku epoki Gierka

87 osób – załoga i pasażerowie – to ofiary katastrofy na Okęciu. 14 marca minęło już 46 lat od tamtej tragedii. Zginęła jedna z najpopularniejszych polskich wokalistek – Anna Jantar,…

Pomarańczowo-biały kot relaksujący się na krześle

To nieprawda, że Twój kot Cię ignoruje. On po prostu czuje się bezpiecznie

Aż 68 proc. Polaków ma wrażenie, że ich kot ich ignoruje. To efekt błędnej interpretacji kociej mowy ciała – uważają eksperci. Badani nie tylko mają wrażenie, że ich kot ich…

Dziki problem w stolicy. Kolejne wydanie Magazynu Nowego Telegrafu Warszawskiego

Dziki (czasem inne zwierzęta) coraz częściej pojawiają się w mieście, nawet w okolicy blokowisk. W stolicy to coraz większy problem. Wielu mieszkańców ma już na koncie bezpośrednie spotkanie z dzikim…