Na stację benzynową przyszedł człowiek, który dziwnie się zachowywał. Nie umiał wyjaśnić kim jest ani podać swojego miejsca pobytu. Pomogli mu strażnicy miejscy.
Mężczyzna pojawiał się przez dwa dni. Jak informuje Straż Miejska, jego zachowanie było dziwne. Kręcił się po terenie lub przysiadał na krześle, jakby na kogoś czekał lub nie wiedział, gdzie pójść. Pracownicy próbowali z nim rozmawiać, ale niczego się nie dowiedzieli. Wezwali Straż Miejską. Gdy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, mężczyzny na terenie obiektu nie było. Po kilkunastu minutach zjawił się ponownie. Funkcjonariusze próbowali z mężczyzną rozmawiać. Chcieli dowiedzieć się, jak się nazywa, gdzie mieszka i czy ktoś się nim opiekuje. Nie mógł sobie niczego przypomnieć – relacjonuje Straż Miejska. Strażnicy zauważyli dowód osobisty oraz telefon komórkowy. Dzięki temu udało się ustalić dane 47- letniego mieszkańca Siedlec. Okazało się, że mężczyzna jest pensjonariuszem Domu Pomocy Społecznej w Siedlcach. Oddalił się bez wiedzy personelu i od kilku dni nie przyjmował leków. Strażnicy miejscy powiadomili o zdarzeniu siostrę mężczyzny i wezwali pogotowie ratunkowe. Karetka zabrała chorego do szpitala – podsumowuje Straż Miejska. Warto pamiętać, że dziwnie wyglądający lub zachowujący się ludzie zazwyczaj potrzebują naszej pomocy.



