Cukiernie i kawiarnie w Warszawie przeżywają prawdziwe oblężenie. Kolejki są nawet na kilkaset metrów. Królują pączki, które tego dnia są obowiązkowym składnikiem menu. Mało kto pamięta, że przed laty nasi przodkowie jedli pączki nie na słodko, ale pikantne i słone. Ze słoniną, bądź boczkiem. Słodkie pączki, w formie jaką znamy do dziś, pojawiły się w XIX wieku. Koniec karnawału to także faworki, inaczej chrust bądź chruścik.
Tłusty Czwartek to początek końca karnawału, a więc radosnego czasu po Nowym Roku. Okresu zabawy, poprzedzającej Wielki Post, czas refleksji, zadumy i pokuty, przygotowującej do Triduum Paschalnego, upamiętniającego mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Przed środą, w którą kapłan posypuje wiernym głowę popiołem, katolicy jedzą na zapas i bawią się w końcowe dni karnawału. W Tłusty Czwartek obok tłustych potraw mięsnych je się tradycyjne pączki, zaś w kolejne dni – obfite posiłki mięsne oraz słodkości, między innymi faworki. Ostatki kończą się we wtorek, 4 marca. 5 marca przypada Środa Popielcowa, jeden z dwóch dni w kalendarzu liturgicznym. w których przypada post ścisły – a więc można zjeść tylko trzy posiłki (jeden do syta), oczywiście bezmięsne, obowiązuje wstrzemięźliwość od alkoholu. Zacznie się sześciotygodniowy okres Wielkiego Postu. Na razie jednak można się cieszyć ostatnimi dniami karnawału, tradycyjnymi potrawami z pączkiem na czele. Wśród ostatkowych słodkości oprócz pączków dominują faworki, inaczej chrust bądź chruścik. Ciasto przygotowujemy z mąki pszennej, lub orkiszowej, żółtek jaj, niewielkiej ilości tłuszczu (np. masła). Dodać można troszkę spirytusu. Ciasto zagniatamy, tłuczemy wałkiem, składamy i znów tłuczemy. Wałkujemy jak najcieniej i kroimy, w kształt kokardki. Smażymy we wrzącym tłuszczu do zarumienienia. Gotowe faworki posypujemy cukrem pudrem. W niektórych regionach Polski popularna jest róża karnawałowa. Ciastko to robi się tak samo jak faworki, ale ma inny kształt. Na jego czubku kładzie się wisienkę, bądź konfiturę.
(az)



