Pijany mężczyzna wyskakiwał przed nadjeżdżające autobusy w zajezdni zmuszając je do hamowania. W majtkach miał skradzione telefony i cudzą kartę bankomatową.
Różne miejsca ukrycia skradzionych fantów wymyślają sobie złodzieje. Mężczyzna na Pradze-Południe ukrył telefony w… majtkach. Udałoby mu się, ale za dużo wypił i odwiedził zajezdnię przy Ostrobramskiej. Był późny wieczór, dzień przed Sylwestrem. Jak relacjonuje Straż Miejska około godziny 23.30 strażnicy z VII Oddziału Terenowego otrzymali zgłoszenie o dziwnie zachowującym się mężczyźnie. Przeszkadzał on w pracy zajezdni autobusowej przy ulicy Ostro. Wielokrotnie wychodził przed nadjeżdżające autobusy zmuszając kierowców do gwałtownego hamowania. Ponieważ awanturnik był pijany, strażnicy zdecydowali, że powinien trafić do izby wytrzeźwień – Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych (SOdON). Podczas kontroli poprzedzającej przyjęcie do placówki, strażnicy ujawnili przy mężczyźnie trzy telefony ukryte w majtkach. W tym osobliwym schowku mężczyzna miał również kartę bankową wystawioną na inną osobę. Strażnicy wezwali patrol policji, który zdecydował, że czynności wyjaśniające w tej sprawie podejmie, gdy złapany mężczyzna dojdzie do siebie w SOdON.



