Policjanci chcieli wylegitymować mężczyznę, który wbiegł na pasy na czerwonym świetle, stwarzając zagrożenie dla bezpieczeństwa. Gdy go dogonili mężczyzna zaatakował ich, agresję wyładował też na kracie celi. Funkcjonariusze znaleźli przy nim narkotyki. Mandat za wykroczenie to dla niego najmniejszy problem.
Próba wylegitymowania mężczyzny, który wbiegł na jezdnię i stworzył zagrożenie dla ruchu skończyła się wielką awanturą. Oprócz mandatu mężczyźnie grozi kilka lat więzienia. Komenda Stołeczna Policji opisała interwencję patrolu, który kontrolował ulice Pragi.
Pluł, był wulgarny, stale ich obrażał
Wszystko zaczęło się od tego, że policyjny patrol na Pradze zauważył, jak na Jagiellońskiej mężczyzna wpada na czerwonym świetle na jezdnię. Zmusza samochody do gwałtownego hamowania – relacjonuje Komenda Stołeczna Policji. Wg policjantów mężczyzna nic sobie nie zrobił z zagrożenia, jakie spowodował swoim zachowaniem i pobiegł dalej. Mundurowi pobiegli za nim i zatrzymali go. Chcieli ukarać mandatem. Mężczyzna nie chciał dać się wylegitymować, krzyczał, przeklinał, wyzywał policjantów i nie chciał wykonywać ich poleceń. Twierdził, że policjanci nic mu nie zrobią. Mundurowi obezwładnili go, założyli mu kajdanki i umieścili w radiowozie. Mężczyzna dalej nie stosował się do wydawanych poleceń. W kierunku policjantów pluł, był wulgarny i stale ich obrażał – relacjonuje policje. Radiowóz podjechał pod komendę przy Jagiellońskiej. I tam był dalszy ciąg awantury. Zatrzymany nie chciał wyjść z radiowozu. Jak twierdzi policja, stawiał czynny i bierny opór. Kopnął policjanta w nogę.
Bicie głową w mur, a raczej kratę nie na wiele się zdało
W pomieszczeniu przejściowym dla osób zatrzymanych nastąpiła eskalacja jego agresji. Mężczyzna kilka razy uderzył głową w kratę. Policjanci udzielili mu pomocy i objęli go szczególnym nadzorem – relacjonuje policja. W trakcie przeszukania znaleźli w torbie zatrzymanego portfel z dokumentami, a w kieszeni zawiniątko z folii aluminiowej z zawartością zielonego suszu. 41-latek po zderzeniu z kratą wymagał medycznej pomocy. Trafił do szpitala, skąd wrócił do komendy. Badanie alkomatem wykazało, że miał prawie 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań. Jak informuje policja następnego dnia dochodzeniowiec przesłuchał 41-latka i przedstawili mu trzy zarzuty karne. Mężczyzna odpowie za znieważanie policjantów, naruszenie nietykalności cielesnej jednego z nich i posiadanie narkotyków. Nadzór postępowaniem prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Północ. Za dokonane przestępstwa mężczyźnie może grozić kara do 3 lat pozbawienia wolności. A za wykroczenie drogowe, od którego wszystko się zaczęło, 41-latek musi zapłacić mandat.



