O tym, czy kładkę dla pieszych przy przystanku Czapelska zastąpić „zebrą” decydować powinny kwestie bezpieczeństwa i środowiska. Nie emocje.
Pomysł zastąpienia kładki nad Grochowską przy przystanku Czapelska przejściem stacjonarnym nie jest nowy. Wystarczyło, że w minionym tygodniu ktoś wrzucił na grupę w FB i wywołał ożywioną dyskusję. Argumenty mają zwolennicy i przeciwnicy pomysłu. Osobiście nie znoszę opisywanej kładki i w ogóle większości z nich. Z przejściami podziemnymi jest trochę inaczej, tu zależy, które. Ale kładki są niewygodne, a windy psują się często. Kluczowe powinno być jednak sprawdzenie pod kątem bezpieczeństwa – argument, że przejście było i były tam śmiertelne wypadki jest poważny. Istotne jest, jak zatrzymywanie się aut w tym miejscu wpłynie na czystość powietrza, nie brak głosów, że jakość tę pogorszy. Trzecią kwestią jest płynność ruchu. Natomiast na pewno jeśli okaże się, że takie przejście powstanie, musi być zaopatrzone w sygnalizację i zabezpieczenia. A kładka, na wszelki wypadek, powinna zostać. Jako przejście alternatywne. Tak samo jak w przypadku przejść podziemnych ich zasypywanie jest bez sensu. Jeśli ktoś z nich lubi i woli korzystać, jego sprawa. Czy tu jednak przejścia naziemne powinno powstać? Na pewno nie, jeśli stałoby się to kosztem czy to bezpieczeństwa, czy to naszego zdrowia.
Antoni Zankowicz



