Koniec wojny polsko-polskiej to postulat, który od lat powtarzają politycy i ludzie mediów od lewa do prawa. I jednocześnie wszyscy plemienny konflikt podsycają. Ostatnio zdarzyło się coś, co sprawiło, że w jednej sprawie Polacy zjednoczyli się jak nigdy. To nagła ucieczka Paulo Sousy. Jego żenujące zachowanie zostało skrytykowane przez zwolenników szczepień i radykalnych antyszczepionkowców. Środowiska prawicy, lewicy i centrum. Radykalnego PiS-u i ostrego antypisu. Wierzących i niewierzących. Jednym głosem mówią media sportowe, ale i prawicowe, TVN, Polsat, TVP, „Gazeta Wyborcza” i media katolickie. Bo i zachowanie żenującego oszusta po prostu nie da się nie tyle bronić, ale szukać choć okoliczności łagodzących. I to, że jest jedna sprawa, w której mówimy jednym głosem jest być może maleńkim plusikiem wynikającym z tej całej sytuacji. Drugi plus – liczymy na to, że polscy piłkarze wkurzeni (a są wkurzeni bardzo) podejdą do spotkań barażowych jak do meczów o życie. I zapewnią nam awans na mundial w Katarze. Czego sobie i im życzymy. A Paulo Sousa cóż, dłużej niż rok w wielkim Flamengo nie popracuje. I bajeranta nie będzie nam żal.



