Nietrzeźwy sześćdziesięciolatek stracił przytomność w momencie, gdy strażnicy miejscy wieźli go na Kolską. Było krok od tragedii.
Jak informuje Straż Miejska wszystko zaczęło się na Wawrze. Była noc, z 10 na 11 kwietnia. Około 3.00 nad ranem funkcjonariusze patrolujący dzielnicę ia dowiedzieli się, że na przystanku przy ulicy Patriotów koczuje mężczyzna. Strażnicy miejscy podjęli interwencję i odnaleźli mężczyznę. Czuć było od niego alkohol, a jego mowa była bełkotliwa. Okazało się, że to 60-letni mieszkaniec Rembertowa. Miał problem z koordynacją ruchową i nie mógł utrzymać się w pozycji pionowej. Patrol postanowił przewieźć go do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych przy ulicy Kolskiej. Strażnicy okryli mężczyznę kocem termicznym i umieścili w monitorowanym przedziale przewozowym. Obserwując pasażera, dowieźli go do placówki przy ulicy Kolskiej. Kiedy otworzyli drzwi przedziału przewozowego, 60-latek zaczął nieregularnie oddychać. Strażnicy zbadali mu tętno. Było niewyczuwalne. Funkcjonariusze wynieśli mężczyznę na zewnątrz i rozpoczęli resuscytację. O zagrożeniu życia powiadomili personel placówki i wezwali karetkę. Dzięki urządzeniu AED udało się przywrócić akcję serca. Karetka zabrała nietrzeźwego do szpitala.



