Trudno o większą makabrę. Rok temu mieszkańcy kamienicy na rogu Modrzewiowej i Grochowskiej przestali widzieć swojego sąsiada. Interwencję administracja podjęła dopiero teraz. I potwierdziło się najgorsze. W mieszkaniu leżały zmumifikowane zwłoki mężczyzny.
To przypomina scenariusz ponurego horroru. Kamienica na rogu ulicy Modrzewiowej i Grochowskiej robi z zewnątrz dobre wrażenie. Niedawno elewacja budynku przeszła gruntowny remont. Mieszkańcy, najemcy lokali komunalnych, nie widzieli swojego sąsiada. Mężczyzny nie było od roku. „Nic nie wskazywało na to, że doszło do tragedii. Po prostu pana Zbyszka nie było, myśleliśmy, że gdzieś wyjechał” – mówi nam jeden z mieszkańców. Podobnie oceniała to administracja, która przysyłała do mężczyzny monity za niepłacony czynsz. W końcu, gdy zadłużenie radykalnie wzrosło i prawnie możliwa była eksmisja, administratorzy weszli do lokalu. I znaleźli w nim ciało mężczyzny.
Było w znacznym stanie rozkładu ale zasuszone. Dzięki temu nie było odoru, ani robactwa, które wychodziłoby z zajmowanego przez nieboszczyka lokalu. Policja pod nadzorem prokuratora przeprowadziła w lokalu czynności. Najprawdopodobniej znalezione zwłoki to ciało niewidzianego od roku pana Zbigniewa. Choć należy jeszcze potwierdzić jego tożsamość. Jednak okoliczności – a więc brak kontaktu z lokatorem, nagłe zaprzestanie płacenia przez niego czynszu i miejsce odnalezienia zwłok świadczy, że przedstawiciele administracji znaleźli właśnie lokatora. Na razie policja nie informuje na temat okoliczności i przyczyn śmierci mężczyzny. Otwarte pozostaje pytanie, dlaczego nikt nie znalazł zwłok wcześniej.



