Wokół Powstania Warszawskiego narosło szereg sporów. Najczęstszy dotyczy samej sensowności walk. Drugi tego, jak należy oddawać Powstańcom hołd. W tej kwestii i wśród samych Powstańców zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że noszenie patriotycznych strojów, opasek i rekonstrukcje są doskonałą formą popularyzacji historii. Inni, że jest to profanacja. Kto ma rację? Jedni i drudzy.
Powstanie Warszawskie było wielkim zrywem Polaków przeciwko Niemcom okupującym stolicę. Do miasta zbliżali się Sowieci oraz Ludowe Wojsko Polskie. Niemcy byli w odwrocie. Sowiecka propaganda podnosiła jazgot, że Armia Krajowa tchórzy przed walką. Gdy do walki AK stanęła, Sowieci zatrzymali ofensywę, pozwolili Powstaniu się wykrwawić. Zginęło wg różnych szacunków od 100 – 200 tysięcy ludzi. Doszło do krwawej rzezi Woli. Przez 63 dni długich walk trwała zagłada miasta.
Okołopowstańcze dyskusje
W okresie PRL najpierw (w czasach stalinowskich) był zakaz mówienia o Powstaniu. Po tzw. odwilży 1956 roku peerelowska narracja mówiła o bohaterskich Powstańcach i zdradzieckich dowódcach. W latach 90-ych pojawiły się haniebne teorie, jakoby celem Powstańców było mordowanie Żydów. Na szczęście nie zyskały one zbyt szerokiego audytorium. Od 2004 roku i budowy Muzeum Powstania Warszawskiego kult i szacunek wobec Powstańców jest rzeczą bezdyskusyjną. Toczą się zaś spory o samą decyzję o wybuchu Powstania. I o to jak należy oddawać Powstańcom hołd. O sporach o decyzję piszemy w innym miejscu. Natomiast spory o formę oddawania hołdu są istotne, a różne zdanie na ten temat mają i sami Powstańcy.
Hołd oddawać też trzeba godnie
Wg jednej grupy dobrą rzeczą są powstające często grupy rekonstrukcyjne. Rozmaite związane z Powstaniem Warszawskim gadżety, jak koszulki, odznaki, czy nawet noszenie powstańczych, biało-czerwonych opasek. I promowanie kotwicy, znaku Polski Walczącej. Jest też druga grupa, która ostro taką formę upamiętnienia krytykuje. Uważa, że koszulki, rekonstrukcje, gadżety, nie mówiąc o opaskach są uzurpacją. Uwłaczają pamięci ludzi, którzy dla owych świętych symboli oddawali życie. Kto ma rację? Może to wyda się dziwne, ale jedni i drudzy. To trochę jak nie przymierzając z internetem, który sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły. Może być świetnym narzędziem edukacji, promocji wartości. A może być elementem demoralizacji, agresji, a nawet przestępstwa. W przypadku symboli powstańczych (i w ogóle patriotycznych) jest tak samo. Grupy rekonstrukcyjne, jeśli przygotowują inscenizację różnych wydarzeń, a celem jest pokazanie ich przebiegu, jak najbardziej należy ocenić pozytywnie. Taka lekcja historii ma większy walor edukacyjny niż nudny wykład w szkole. Ale jeśli te grupy są jednocześnie powiązane politycznie, mają jakieś ukryte cele, wypowiadają się na przykład niechętnie wobec innych, już ich działalność pozytywna nie jest. Jeśli osoby i organizacje noszące koszulki z elementami patriotycznymi prowadzą działalność społeczną i charytatywną – na przykład organizują paczki dla kombatantów, to jest to jak najbardziej pozytywne. Jeśli uczestniczą w durnych zadymach – nie. Osobną sprawą jest opaska – powinna być noszona tylko w szczególnych okolicznościach. Na przykład na uroczystościach oficjalnych. Poza nimi jej noszenie byłoby rodzajem profanacji.
Koszulki powstańcze trzeba szanować
A co z codziennym strojem? Tu sprawa wydaje się oczywista. Jeśli ktoś chce na co dzień nosić np. koszulkę, czy bluzę upamiętniającą Powstanie, czy inne wielkie wydarzenie z historii, ma do tego prawo. Ale pod pewnymi warunkami. Pamiętać musi, żeby robić to godnie. A więc do kościoła, do pracy umysłowej, na spacer, do kawiarni – tak. Do roboty fizycznej, szczególnie takiej, przy której można się pobrudzić – nie. Zachowanie w takim stroju także powinno być godne. Upicie się w nim, nie mówiąc o wykroczeniach, czy awanturach, byłoby obrazą wobec tych, których pamięć zamierzamy czcić. Jednak same w sobie patriotyczne koszulki i inne stroje złe nie są. Kluczowe jest nasze zachowanie i podejście.



