Mija pół roku od bestialskiej inwazji Rosji na Ukrainę, zmiany charakteru wojny. Kto jest bliżej wygranej? Wydaje się, że mamy do czynienia z klasycznym patem. A walki potrwają jeszcze długo.
W ostatnich miesiącach w polskim i europejskim internecie nie brak sporów o Ukrainę. Pomijając głosy ewidentnie rosyjskich trolli i ludzi naiwnych, realny spór dotyczy tego, czy wojnę wygrywa Ukraina, czy Rosja. I rację mają tak naprawdę obie strony sporu. Bo jeśli patrzeć od tej strony, że pełnoskalowa wojna trwa już właśnie pół roku, Ukraina jest niszczona bombardowaniami, wykrwawia się, to oczywiście nie można mówić o jej zwycięstwie. Jeśli do tego Rosjanie okupują większe terytorium niż zajęli w 2014 roku, tym bardziej trudno uznać sytuację Ukraińców za pozytywną. Ale wojny nie wygrywają też rosyjscy agresorzy. Bo celem Rosji było opanowanie całej Ukrainy i narzucenie, w błyskawicznej wojnie marionetkowego rządu. To się Putinowi nie udało i się nie uda, a Rosja ponosi dodatkowo spektakularne porażki. Bliskie prawdy będzie więc chyba stwierdzenie, że wojna jest tragedią Ukrainy, ale także klęską i kompromitacją Rosji. Że tak naprawdę obie strony nie są dziś zwycięskie. Walki trwać będą jeszcze długo. A sytuacja to klasyczny pat.



