Biało-Czerwoni wygrywając 2:0 ze Szwecją zapewnili sobie awans do Mistrzostw Świata w piłce nożnej, które odbędą się w Katarze w dniach 21 listopada – 18 grudnia 2022 roku. W barażach Polacy mieli się w półfinale mierzyć z Rosją. Jednak po bestialskim ataku Rosji na Ukrainę nasi zawodnicy i federacja odmówili gry z krajem agresora. FIFA po wahaniach Rosjan wykluczyła. Nasi zawodnicy bezpośrednio awansowali do finału baraży, w którym pokonali Szwedów. Cieszy się Polska, cieszą się na Ukrainie. Natomiast absurdalne słowa krytyki padają z ust ludzi sportu w Rosji. Oleg Romancew, były piłkarz i wieloletni trener Spartaka Moskwa i reprezentacji Rosji wypalił, że od tej pory reprezentacja Polski i Robert Lewandowski dla niego nie istnieją, bo awans wywalczyli sobie jak szulerzy, przy zielonym stoliku. No cóż, Wisła i Bałtyk nie zamarzły od tej deklaracji, Lewy, Michniewicz i spółka raczej poradzą sobie bez kibica Romancewa. Natomiast jeśli rosyjscy sportowcy żałują, że ich wykluczono, to niech nie mają pretensji do Polaków, ale do swoich władz, które bestialsko bombardują cywilną ludność w Ukrainie. Niech mają pretensje do żołnierzy, którzy zabijają niewinnych ludzi. I polityków, którzy piekło wojny rozpętali. A swoją drogą, reprezentacja Rosji jest sporo słabsza od Szwecji i na boisku z Polakami nie miałaby większych szans. Jednak same słowa Romancewa smucą o tyle, że pokazują jak wielu ludzi ma zryte berety przez putinowską propagandę. Szkoda.



