Kilka godzin wyłączona była część I Linii metra po tym, gdy we wtorek wieczorem kobieta zginęła pod kołami pociągu. To już kolejna taka dramatyczna sytuacja w ostatnich dniach. Raz udało się uniknąć tragedii.
We wtorek wieczorem, około 21.00 na stacji Politechnika na oczach przerażonych pasażerów kobieta wpadła pod rozpędzony pociąg. Skład się zatrzymał. Na miejsce przybiegły służby metra, przybyła policja, straż pożarna, pogotowie. Poszkodowaną udało się wyciągnąć. Zaczęła się akcja reanimacyjna. Niestety, obrażenia okazały się zbyt rozległe. Lekarz stwierdził zgon. Po wypadku policjanci pracowali na miejscu pod nadzorem prokuratora. Były duże utrudnienia na pierwszej linii metra. Pociągi linii metra M1 jeździły na odcinkkach: Kabaty – Wilanowska w obydwu kierunkach oraz Młociny – Świętokrzyska w kierunku centrum i Centrum – Młociny w kierunku Młocin” – informował Zarząd Transportu Miejskiego. Nie działały stacje Wierzbno, Racławicka, Pole Mokotowskie, Politechnika w kierunku Młocin oraz Centrum, Politechnika, Pole Mokotowskie, Racławicka i Wierzbno w kierunku Kabat. Jeździła zastępcza linia autobusowa trasą: Metro Wilanowska – aleja Niepodległości – Batorego – Waryńskiego – plac Konstytucji – Marszałkowska – Aleje Jerozolimskie – Emilii Plater – Świętokrzyska – Marszałkowska – przystanek Centrum 03.
Tragiczny tydzień
Ostatnie dni były w stołecznym metrze tragiczne. W poniedziałek, 12 grudnia na stacji Racławicka doszło do tragicznego wypadku, pociąg potrącił mężczyznę. Poszkodowany nie przeżył. Były bardzo duże utrudnienia. Wstrzymany był ruch pociągów na trasie Dworzec Gdański – Stokłosy w obu kierunkach. Do groźnego incydentu doszło też w środę 14 grudnia. Kobieta nagle runęła na tory. W tym wypadku na szczęście udało się uniknąć najgorszego. Pociąg zdążył wyhamować. A poszkodowaną zespół pogotowia ratunkowego zabrał do szpitala. Też były utrudnienia, ale krótsze, około kilkudziesięciu minut.



