W sobotę, 20 marca mija równe trzydzieści lat od ostatniego NAPRAWDĘ WIELKIEGO sukcesu polskiej klubowej piłki nożnej. 20 marca 1991 roku Legia Warszawa zremisowała w Genui z Sampdorią 2:2. W pierwszym meczu w Warszawie legioniści pokonali Włochów 1:0. Awansowali do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Sampdoria była wówczas liderem włoskiej Serie A, najsilniejszej w tamtych czasach ligi świata. Obrońcą tytułu. A sukces Legii jest tym większy, że od tamtego czasu ŻADEN polski klub nie tylko nie awansował do półfinału europejskich pucharów, ale też nie wygrał dwumeczu w wiosennej fazie rozgrywek. A i do wiosennej fazy dotrzeć się udało nielicznym…
Legia w sezonie 1989/90 zdobyła puchar Polski i grała w Pucharze Zdobywców Pucharów (PZP i Puchar UEFA połączyły się potem, dziś tworzą Ligę Europy). W pierwszej rundzie rywalem podopiecznych Władysława Stachurskiego był luksemburski Swift Hasperange. Legioniści wygrali przy Łazienkowksiej 3:0 i na wyjeździe również 3:0. W kolejnej rundzie był wyjazdowy remis ze szkockim Aberdeen, następnie wygrana 1:0 – akcję Romana Koseckiego wykończył Krzysztof Iwanicki. Awans do ćwierćfinału był sukcesem, ale tam legioniści wylosowali najciężej jak było można. Sampdoria Genua nie była przeciętnym klubem w Serie A, jak dziś, ale liderem najmocniejszej wówczas ligi świata – Serie A. Pewnie zmierzającym po mistrzostwo Włoch. W sezonie kolejnym genueńczycy zagrali w finale Ligi Mistrzów z Barceloną (przegrali 0:1 po dogrywce). W sezonie poprzednim zdobyli Puchar Zdobywców Pucharów. Wydawało się, że Legia jest bez szans. Szczególnie, że do Turcji wyjechał najlepszy piłkarz Legii, Roman Kosecki. A jednak – w Warszawie legioniści wygrali 1:0. W Genui, po bramkach młodziutkiego, wchodzącego do zawodowego futbolu Wojciecha Kowalczyka podopieczni Stachurskiego prowadzili 2:0. Fenomenalnie spisywał się grający w bramce Legii Maciej Szczęsny. W końcówce gospodarze wyrównali. A między słupkami za ukaranego czerwoną kartką Szczęsnego stanął obrońca – Marek Jóźwiak. I gola nie puścił! Legioniści zremisowali 2:2 i dotarli do półfinału. Tam po niezapomnianym dwumeczu z Manchesterem UTD (1:3 w Warszawie, prowadzenie Jacka Cyzio, szybkie wyrównanie, czerwona kartka Jóźwiaka, dwa gole w drugiej połowie) i 1:1 w Manchesterze (wyrównujący gol Kowalczyka) odpadli, jednak byli ostatnim polskim klubem w półfinale europejskiego pucharu. I ostatnim, który wygrał dwumecz w rundzie wiosennej. Minęło właśnie 30 lat od tamtego sukcesu. Co ciekawe – Manchester zdobył Puchar, pokonując w finale Barcelonę 2:1. Sampdoria zdobyła mistrzostwo Włoch, a rok później grała w finale Ligi Mistrzów. Legia w sezonie 1990/91 zajęła zaledwie 9 miejsce w lidze, rok później broniła się przed spadkiem. Wielkie sukcesy, w tym gra w Lidze Mistrzów nadeszły w połowie lat 90-ych.
Legia, półfinalista Pucharu Zdobywców Pucharów, oni doszli do półfinału:
W sezonie 1990/91 trenerem Legii był Władysław Stachurski (1945-2013), niegdyś świetny obrońca, później, w latach 1995-96 selekcjoner reprezentacji. O miejsce w bramce rywalizowali Maciej Szczęsny i Zbigniew Robakiewicz, w obronie grali Dariusz Kubicki, Arkadiusz Gmur, Marek Jóźwiak, w pomocy – Leszek Pisz, Jacek Bąk I, Dariusz Czykier, Jacek Cyzio, w ataku Andrzej Łatka i Roman Kosecki, a wiosną, po wyjeździe „Kosy” do Turcji późniejsza kolejna legenda klubu – Wojciech Kowalczyk. „Kowal” jest ostatnim, który zdobył bramkę dla polskiego klubu w półfinale europejskiego pucharu. Uczynił to na Old Trafford, w meczu z Manchesterem (1:1).



