Mieszkaniec Białołęki bardzo się zdziwił, gdy na jego balkonie kot znalazł dziwnego zwierza. Ssakiem tym była lotopałanka, czyli „latający wiewiór”. Zwierzątko chciał zwrócić właścicielowi, ale zgłosiło się zbyt wiele osób twierdzących, że to ich pupil. Do akcji wkroczył Ekopatrol.m
Do zdarzenia doszło kilka dni temu na Białołęce. Mężczyzna zadzwonił na Straż Miejską informując, że ma w mieszkaniu łotopalankę. Jak relacjonuje Straż Miejska, zwierzaka rodem z antypodów znalazł kot zgłaszającego. Dał głośnym miauczeniem znać właścicielowi, że na balkonie jest niezwykły gość. Jak relacjonuje Straż Miejska, ssak był wystraszony i zmarznięty. Ale w ciepłym pomieszczeniu odzyskał humor. Znalazca chciał najpierw przekazać zwierzaka właścicielowi. Zamieścił info w mediach społęcznościowych. Bardzo się zdziwił, bo zgłosiło się kilka osób, z których każda chciała wziąć australijskiego ssaka. Zdezorientowany mężczyzna wezwał strażników z Ekopatrolu. Ten przekazał lotopałankę do lecznicy przy ulicy Potockiej – relacjonuje Straż Miejska. Przypomina, że lotopałanki to niewielkie torbacze prowadzące nocny, nadrzewny tryb życia. Żyją w stadach, żywią się głównie owadami. Doskonale opanowały umiejętność lotu ślizgowego. Stąd potoczna nazwa „latający wiewiór” – przypomina Straż Miejska.



