Były partner uprzykrzał życie mieszkanki Mokotowa. Wystawał pod balkonem, robił obciach w restauracji, groził. Jeździł nawet za nią na wczasy. Potrafił wtargnąć do domu, gdy kobieta była w środku. Albo wejść pod jej nieobecność przy pomocą podrobionych kluczy. Koszmar pokrzywdzonej trwał cztery lata.
Kilka lat temu mieszkanka Mokotowa była w związku z 12 lat starszym mężczyzną. Mają syna. Cztery lata temu para rozstała się. Mężczyzna nie zaakceptował takiego stanu rzeczy. Życie byłej ukochanej zamienił w koszmar.
Stał pod balkonem, groził, jeździł za nią na wczasy
Jak informuje Komenda Stołeczna Policji, mężczyzna od kilku lat jeździł i chodził za byłą partnerką. Obserwował ją, śledził, podsłuchiwał rozmowy, pisał i dzwonił do niej, robił sceny zazdrości. Groził, że zabije ją i każdego z kim się będzie spotykała. Często stał pod balkonem. Zdarzało mu się wtargnąć do jej mieszkania. Posługując się podrobionymi kluczami, wchodził również do mieszkania kobiety pod jej nieobecność. Jeździł za nią samochodem, wchodził do restauracji, w których spotykała się ze znajomymi. Gdy pokrzywdzona siedziała przy stoliku były partner przysiadał się. Wyzywał ją i poniżał przy świadkach – relacjonuje policja, cytując zeznania pokrzywdzonej. Jak informuje policja, z zeznań kobiety wynika, że mężczyzna potrafił nawet pojechać za nią na wczasy i wynająć sobie pokój obok. A gdy odbierał ich syna dotykał byłą partnerkę w miejscach intymnych, obrażał, gdy się broniła – informuje policja.
W końcu miarka się przebrała
Jak relacjonuje policja, przełom w sprawie nastąpił kilka dni temu. 40-latka jechała z kolegą do warsztatu samochodowego. Miała odebrać własne auto. Nagle z ich samochodem zrównał się 52-letni były partner 40-latki. Na światłach kazał kobiecie wysiąść z samochodu, wypytując, kim jest jej kolega, dlaczego się z nim spotyka. Jak opisuje policja kobieta chcąc mieć spokój przesiadła się więc do taksówki, którą pojechała do warsztatu. Tam intruz poszedł za nią i zaczął ją poniżać oraz wyzywać. Przerażona kobieta poprosiła pracowników warsztatu, żeby odprowadzili ją do samochodu, ponieważ ona się boi swojego byłego partnera. Kiedy wsiadła do auta, 52-latek jechał za nią aż do parkingu na osiedlu, na którym kobieta mieszka. Tam stalker podjechał samochodem blisko drzwi pojazdu od jej strony i nadal ją wyzywał. W pewnym momencie wyjął scyzoryk i zaczął wykonywać gesty, z których wynikało, że chce ją skrzywdzić – relacjonuje policja.
Stalker w rękach policji
Przerażona 40-latka zadzwoniła do swojej mamy, która poradziła córce wezwanie policji. Pokrzywdzona tak zrobiła. Odważyła się wreszcie poprosić o pomoc. Na miejsce przybyli policjanci. Szybko zorientowali się, że zza pobliskiego budynku wygląda chyłkiem 52-latek. Policjanci zatrzymali 52-latka i osadzili w policyjnym areszcie. Od pokrzywdzonej przyjęto zawiadomienie o przestępstwie. Nadzór nad sprawą przejęła Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów. Podejrzany już usłyszał zarzuty. Grozi mu kara do 8 lat więzienia – podsumowuje policja.



