Coraz więcej kontrowersji wokół kursów na aplikację. Pasażer, który jechał z Bielan na Ursynów stracił smartfona. Kierowca, który przywłaszczył sprzęt zdążył go opchnąć koledze.
Sprawa miała miejsce kilka tygodni temu, dopiero teraz opisała ją Komenda Stołeczna Policji. Z relacji KSP wynika, że 37-latek za pośrednictwem aplikacji zamówił kurs w korporacji świadczącej usługi przewozu osób. Jechał z ulicy Potockiej na Bielanach na Ursynów. Następnego dnia rano zorientował się, że nie ma smartfona. Przypomniał sobie, że sprzętem płacił za kurs. Kiedy dzwonił na swój numer, okazało się, że jest nieaktywny. Po zalogowaniu się na swoją pocztę zintegrowaną poprzez aplikację ze smartfonem okazało się, że ktoś dokonywał próby zmiany hasła, ale ze względu na zabezpieczenia nie udało mu się. Pokrzywdzony zablokował karty SIM u swojego operatora. A na policji zgłosił przestępstwo.
Funkcjonariusze z wydziału kryminalnego ustalili, że tej nocy kurs realizował 25-letni obywatel Gruzji. Funkcjonariusze zatrzymali go i przedstawili mu zarzuty. Mężczyzna twierdził, że nikt w jego samochodzie niczego nie zostawił. Policjanci nie dali wiary zeznaniom, w toku śledztwa ustalili jednak, że przywłaszczonym telefonem posługiwał się inny obywatel Gruzji, który także pracował w korporacji. Policjanci odwiedzili 31-latka w jego miejscu pracy. Początkowo mężczyzna nie przyznawał się do posiadania kradzionego smartfona. Jak relacjonuje policja, funkcjonariusze pojechali jednak z obywatelem Gruzji do jego mieszkania. W trakcie przeszukania lokalu w szafie znaleźli kradzionego smartfona. Zatrzymali mężczyznę, przesłuchali go. 31-latek potwierdził, że smartfona kupił od 25-latka za 700 złotych. Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty. 25-latek przywłaszczenia a 31-latek paserstwa. Staną przed sądem, grozi im kara do 5 lat więzienia – podsumowuje policja.



