Legioniści nie dali szans beniaminkowi. POTWIERDZENIE SIŁY
Bez Rafała Augustyniaka, Bartosza Slisza, Josue, Patryka Kuna, Ernesta Muciego zaczęła Legia Warszawa piłkarski klasyk z chorzowskim Ruchem. Nie wrzucając wyższego biegu pewnie pokonała beniaminka 3:0.
Mecz z Ruchem to jeden z polskich klasyków. W historii Ekstraklasy tylko Legia z Wisłą Kraków mierzyły się częściej. Legia i Ruch – to dwie historyczne potęgi z tym, że warszawski klub czołowym klubem jest do dziś. Potęga Niebieskich sięga czasów międzywojennych, ostatni tytuł chorzowianie zdobyli w roku 1989. W sezonie 2011/12 byli wicemistrzem Polski, a 2013/14 zajęli trzecie miejsce. To było ostatnie podium. Potem było już gorzej, a od sezonu 2016/17 Ruch zanotował serię spadków – do pierwszej, drugiej i trzeciej ligi. Sezon 2019/20 piłkarskie władze w III Lidze przerwały z uwagi na pandemię. A od kampanii 2020/21 nastąpiła seria awansów – do II-ej, I-ej ligi, a teraz do Ekstraklasy. W obecnych rozgrywkach Legia pokonała innego beniaminka – Łódzki Klub Sportowy – 3:0. Spotkanie z Cracovią przełożyła. Z kolei Niebiescy przegrali 1:2 z Zagłębiem Lubin i wygrali z ŁKS 2:0. W sobotę oba zespoły spotkały się przy Łazienkowskiej.
Wiele zmian w składzie
Legioniści po wygranej z Ordabasami Szymkent i przed meczem z Austrią Wiedeń zaczęli w mocno zmienionym składzie. Kosta Runjaić zdecydował, że mecz na ławce zaczną Rafał Augustyniak, Bartosz Slisz, Patryk Kun, Josue czy Ernest Muci. Od początku pojawili się Radovan Pankov, Jurgen Celhaka, Makana Baku, Maciej Rosołek i Marc Gual. Od pierwszych minut Legia miała przewagę, choć goście nie zamierzali jedynie się bronić. I to oni w 12 minucie mogli objąć prowadzenie. Piłkę z rzutu wolnego uderzał Filip Starzyński. Wydawało się, że piłka wyjdzie poza boisko, tymczasem ku zaskoczeniu wszystkich, w tym Kacpra Tobiasza, uderzyła w poprzeczkę. W 19 minucie Radovan Pankov fantastycznie dograł do Pawła Wszołka, ten zagrał wzdłuż pola karnego. W polu karnym skiksował Maciej Rosołek, ale piłka wpadła pod nogi Marca Guala. Król strzelców poprzedniego sezonu wykazał się instynktem i wpakował piłkę do siatki. Po sprawdzeniu VAR sędzia bramkę uznał.
Po objęciu prowadzenia legioniści mieli mecz pod kontrolą. Gra wyglądała w ten sposób, że przyjmowali na swojej połowie gości i wyprowadzali kontry. Jedna z nich zakończyła się momentem decydującym dla przebiegu całego meczu. Marc Gual wychodził na czystą pozycję, sfaulował go Konrad Kasolik. Sytuacja była ewidentna, w takiej sytuacji sędzia musi pokazać czerwoną kartkę. Grając w przewadze 11 na 10 podopieczni Kosty Runjaicia przejęli już pełną kontrolę nad meczem. Stworzyli kilka sytuacji, najgroźniejszą w 28 minucie. Po rzucie wolnym główkował Pankov, a piłkę instynktownie odbił bramkarz Niebieskich, Jakub Bielecki. Futbolówka trafiła w poprzeczkę, słupek i wyszła w boisko. Golkiper gości był wyróżniającą się postacią, jednak tuż przed przerwą to on w dużej mierze przyczynił się do utraty kolejnej bramki. Mocno huknął Celhaka, Bielecki odbił zbyt krótko, a Tomas Pekhart pewnie skierował piłkę do siatki, zdobywając czwartą bramkę w sezonie. Na przerwę legioniści schodzili z pewnym prowadzeniem i przewagą jednego piłkarza.
Triumf bez wrzucania wyższego biegu
Od początku drugiej połowy Kosta Runjaić dał odpocząć Pekhartowi, którego zastąpił Ernest Muci. Maciej Rosołek przeszedł na pozycję nr „dziewięć”. Tuż po przerwie napastnik Legii trafił głową w poprzeczkę. Niebiescy w drugiej połowie chcieli strzelić kontaktowego gola. W 55 minucie stworzyli najgroźniejszą sytuację – celny strzał Szymona Szymańskiego obronił Kacper Tobiasz. Na boisku zaczęli pojawili się zawodnicy podstawowego składu – Patryk Kun, Bartosz Slisz i przede wszystkim Josue. Pomocnik osiem minut po wejściu, w 68 minucie kapitalnie strzelił z dystansu, nie dając szans Bieleckiemu. Przy stanie 3:0 legioniści, którzy od początku jakoś nie podkręcali specjalnie tempa jeszcze bardziej uspokoili grę, spokojnie kontrolowali to, co dzieje się na boisku. W 78 minucie Kosta Runjaić wprowadził na boisko Bartosza Kapustkę. Gwiazdor mistrzostw Europy 2016 roku wrócił po długiej kontuzji – grał pierwszy raz od maja. I mógł strzelić gola. W ostatniej minucie uderzył z półwoleja, piłkę sparował bramkarz Niebieskich, dobitka była już niecelna.
Była to ostatnia akcja przed końcowym gwizdkiem. Legioniści pewnie, nie wrzucając wyższych obrotów wygrali z Ruchem Chorzów 3:0. Z sześcioma punktami zajmują trzecie miejsce w tabeli, ale mają jeden mecz zaległy. W spotkaniu bardzo dobrze spisali się zawodnicy, którzy zawiedli w meczu wyjazdowym z Ordabasami – Radovan Pankov i Jurgen Celhaka. Wreszcie trafienie zaliczył Marc Gual, który pokazał, że może być liderem ofensywy pod nieobecność Josue. Doskonale spisał się jak zawsze ostatnio Paweł Wszołek, który z Ruchem pełnił rolę kapitana zespołu. Cieszy powrót do gry Bartka Kapustki, który z każdym meczem powinien wyglądać lepiej. Ruch? Zagrał ambitnie, ale legionistom pokonanie Niebieskich nie sprawiło większych problemów, mogli zagrać na „zaciągniętym hamulcu ręcznym”. Już w czwartek wicemistrzowie Polski zagrają z Austrią Wiedeń w III rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji. A w niedzielę, 13 sierpnia zmierzą się w Krakowie z kolejnym po ŁKS i Ruchu beniaminkiem, Puszczą Niepołomice.
Legia Warszawa – Ruch Chorzów 3:0 (2:0)
1:0 Marc Gual 19’
2:0 Tomas Pekhart 43’
3:0 Josue 68’
czerwona kartka – Konrad Kasolik 28’
Legia Warszawa: Kacper Tobiasz – Artur Jędrzejczyk, Radovan Pankov, Yuri Ribeiro – Paweł Wszołek (59’ Patryk Kun), Jurgen Celhaka (60’ Bartosz Slisz), Juergen Elitim (72’ Bartosz Kapustka), Patryk Kun – Marc Gual (60’ Josue), Maciej Rosołek, Tomas Pekhart (46’ Ernest Muci)
Ruch Chorzów: Jakub Bielecki – Konrad Kasolik, Szymon Szymański (74′ Patryk Sikora), Maciej Sadlok – Kacper Michalski, Tomasz Swędrowski, Remigiusz Szywacz (59’Mateusz Bartolewski), Tomasz Wójtowicz (75’Kacper Skwierczyński) – Juliusz Letniowski (29’Remigiusz Szur), Filip Starzyński (59′ Dominik Steczyk), Daniel Szczepan



