Obrzydliwe przestępstwo na Mokotowie. Chodził po domach, udawał gazownika. Straszył, że instalacja jest nieszczelna. I wyłudzał od ludzi pieniądze. Oszukał tak wiele osób.
Jak informuje Komenda Stołeczna Policji, mężczyzna chodził z identyfikatorem, w zielonej odblaskowej kamizelce. Wchodził do mieszkania pod pretekstem dokonania badania szczelności przewodów gazowych.
Straszył wyciekiem gazu
Gdy gospodarze wpuścili go do środka, mężczyzna prosił o wskazanie miejsca instalacji piecyka gazowego. Następnie w jego pobliżu kładł urządzenie, które wydawało dźwięki i w którym świeciła się kontrolka na czerwono. „Gazownik” wmawiał pokrzywdzonym, że czujnik zareagował na wyciek gazu. Po czym zakręcał dopływ gazu, informując, że musi to zrobić ze względu na bezpieczeństwo. Dodawał, że za kilka dni przyjadą fachowcy z gazowni i usuną usterkę. Do tego czasu nie będzie ciepłej wody – informuje policja. Zazwyczaj właściciele mieszkania wyrażali dezaprobatę, pytając o inne rozwiązanie. Wówczas mężczyzna mówił, że rozszczelnienie instalacji jest niewielkie. Można je kontrolować przy użyciu czujnika, który on ma przy sobie. Jeśli gospodarz mieszkania zdecyduje się na kupno czujnika, wtedy on zostawi odkręcony gaz i ciepła woda będzie. Za czujnik brał 599 zł. – informuje policja. Warto dodać, że profesjonalny czujnik gazu i czadu w sklepie często kosztuje taniej. Mimo to większość ludzi nabierała się na działalność fałszywego gazownika.
Młoda kobieta nie dała się nabrać
Aż pewnego dnia mężczyzna zastukał do 31-latki. Młoda kobieta nie była pewna co do uczciwości „pana z gazowni”. Powiedziała mu, że ma zamiar zapłacić, ale potrzebuje czasu – musi wybrać pieniądze z bankomatu. Gdy oszust wyszedł, kobieta postanowiła sprawdzić go. Zadzwoniła do gazowni. Dowiedziała się, że nikt taki nie jest u nich zatrudniony. Wtedy wezwała policjantów, którzy przybyli na miejsce. jak relacjonuje policja, 31-lataka wspólnie z funkcjonariuszami zastukała do drzwi sąsiadki. Okazało się, że zawędrował do niej właśnie 43-letni, fałszywy pracownik gazowni. Opowiedział tę samą historię, też piszczał mu czujnik.
Sąsiadka już szła do bankomatu——-
Jak relacjonuje policja, na widok mundurowych mężczyzna pośpiesznie zaczął pakować swoje przedmioty. W rozmowie z policjantami przyznał się, że nie jest pracownikiem gazowni. 64-letnia kobieta stojąca z fakturą w ręku, wystawioną przez oszusta, powiedziała, że właśnie wręczyła mu 250 zł i wspólnie z nim była u sąsiadki, która miała jej pożyczyć jeszcze 350 zł, ponieważ rzekomy gazownik zażądał 600 zł za czujnik. Sąsiadka miała pójść do bankomatu.
Grozi mu do 8 lat więzienia
Policjanci zatrzymali fałszywego gazownika i wyprowadzili go z mieszkania. Zabezpieczyli jednocześnie blankiety z fakturami, urządzenie elektroniczne służące za czujnik. Także fałszywy identyfikator ze zdjęciem, zieloną odblaskową kamizelkę, wyłudzone 250 zł oraz 550 zł. Mężczyzna miał też przy sobie bloczek fakturowy. Podejrzany trafił do policyjnego aresztu, a sprawa na biurko mokotowskich śledczych. Następnego dnia 43-latek usłyszał zarzuty, grozi mu kara nawet do 8 lat więzienia.



