Niewielka wyrwa w asfalcie na ulicy Dubieńskiej okazała się śmiertelnie groźną pułapką. Wprawdzie dziura w jezdni duża nie była, to pod nawierzchnią była pusta przestrzeń, na głębokość dwóch metrów. Mogło dojść do tragedii.
Wszystko rozegrało się w ostatnią niedzielę, 3 czerwca, około godziny 20.00, na Grochowie. Jak relacjonuje straż miejska, funkcjonariusze z VII Oddziału Terenowego otrzymali zgłoszenie o niewielkiej wyrwie w asfalcie na ulicy Dubieńskiej. Funkcjonariusze podjęli interwencję. Ze zgrozą stwierdzili, że choć widoczna w jezdni dziura rzeczywiście jest niewielka, to pod nawierzchnią powstała kilka razy większa, pusta przestrzeń o głębokości dochodzącej do nawet dwóch metrów. Okazało się, że w wyniku awarii sieci wodociągowej woda wypłukała asfalt. Przejazd samochodem tą drogą mógłby doprowadzić do tragedii – relacjonuje straż miejska. Strażnicy wygrodzili i wyłączyli z ruchu zagrożony rejon oraz powiadomili dyżurnego technicznego miasta. Okazało się, że prywatna firma zajmująca się konserwacją jezdni na tym odcinku będzie mogła podjąć naprawę dopiero w poniedziałek rano. Do tego czasu patrol straży miejskiej pilnował zapadliska, by nikt nie zrobił sobie krzywdy – podsumowuje straż miejska.



