Po zmroku mogło tam dojść do niewyobrażalnej tragedii. Niezabezpieczone, kilkumetrowe studzienki znaleźli mieszkańcy przy torach kolejowych u zbiegu ulic Makoskiej i Garwolińskiej.
Pamiętacie mrożące krew w żyłach opowieści o dzieciach, które wpadły do kanałów? Takie historie niestety zdarzały się naprawdę. Co więcej – zdarzają się i dziś, nawet niedaleko nas. Jak informuje Straż Miejska niezabezpieczone studzienki zagrażały życiu i zdrowiu przechodniów na Grochowie! Jak przypomina straż, wzdłuż kolejowej linii otwockiej trwają prace modernizacyjne. W związku z tym wykonawca prowadzi tam różnego rodzaju prace ziemne. Niektóre z nich wymagają odkrycia studzienek. Niestety, nie zawsze pracownicy dbają o bezpieczeństwo swoje i innych.
Mieszkańcy i osoby spacerujące wzdłuż ulicy Makowskiej podnieśli alarm. Poinformowali Straż Miejską o niezabezpieczonych głębokich studzienkach u zbiegu z ulicą Garwolińską. Funkcjonariusze odnaleźli dwa miejsca, w których głębokie na kilka metrów betonowe studzienki nie miały włazów. Ponieważ, szczególnie po zmroku, groziło to wypadkiem, strażnicy zabezpieczyli je doraźnie taśmą. O problemie powiadomili pracownika firmy prowadzącej prace budowlane i zobowiązali go do poprawnego zabezpieczenia studzienek. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby po zmroku spacerowały tamtędy chociażby dzieci.
(źródło: Straż Miejska)



