Po niecałym roku Czesław Michniewicz kończy przygodę jako selekcjoner reprezentacji Polski. Awansował do MŚ, utrzymał się w Dywizji A Ligi Narodów. Po raz pierwszy od 36 lat awansował z drużyną do 1/8 finału MŚ. Był jednak krytykowany za brzydki styl, antyfutbol. A także za sprawy pozaboiskowe. Wyraźnie nie wytrzymywał też presji.
Warto przypomnieć kontekst. Czesław Michniewicz selekcjonerem był od stycznia. Został nim po tym, gdy uciekł Paulo Sousa. A reprezentacja Polski miała rozegrać baraże o awans na Mistrzostwa Świata. Z Rosją w Moskwie i w razie wygranej ze zwycięzcą spotkania Szwecji z Czechami.
Awans na MŚ
Po bestialskim ataku Rosji na Ukrainę 24 lutego Polacy jako pierwsi jednoznacznie zadeklarowali, że nie zamierzają grać z reprezentacją kraju agresora. FIFA początkowo nie chciała wykluczać Rosjan. Istniało nawet ryzyko, że to Biało-Czerwoni zostaną wykluczeni. Ale do bojkotu dołączyli Szwedzi i z pewnymi oporami Czesi. Następnie inne zespoły. W efekcie FIFA wykluczyła Rosję. Zamiast w Moskwie Biało-Czerwoni zagrali w Szkocji mecz towarzyski, zremisowali 1:1. O awans zmierzyli się ze Szwedami. Zwycięstwo 2:0 na Stadionie Śląskim dało Biało-Czerwonym awans do Mistrzostw Świata w Katarze.
Utrzymanie w Lidze Narodów
Kolejnym zadaniem Michniewicza było utrzymanie w Lidze Narodów. Biało-Czerwoni pokonali Walię 2:1. Ale potem przegrali aż 1:6 na wyjeździe z Belgią. Następnie osiągnęli sukces, remisując na wyjeździe z Holandią 2:2 (prowadzili nawet 2:0). Później przegrali z Belgami i Holendrami u siebie. Na koniec zwyciężyli na wyjeździe z Walią 1:0. W Lidze Narodów zajęli trzecie miejsce w grupie i utrzymali się w Dywizji A.
Mundial. Wynik na plus, gorszy styl
Przed samymi mistrzostwami Świata Biało-Czerwoni pokonali na stadionie Legii Chile 1:0. Po słabym meczu. W grupie mierzyli się z Meksykiem, Arabią Saudyjską i późniejszym mistrzem Świata, Argentyną. Pierwszy mecz dziennikarze uznali za najsłabszy mecz mundialu. Podopieczni Michniewicza zremisowali bezbramkowo z Meksykiem. Spotkanie mogło się ułożyć inaczej, gdyby Robert Lewandowski wykorzystał rzut karny w drugiej połowie spotkania. Drugi mecz z Arabią Saudyjską Biało-Czerwoni wygrali 2:0. Pierwsza połowa mimo prowadzenia była słaba, ale druga już całkiem dobra. Z tego spotkania zapamiętamy gole Zielińskiego (asysta Lewandowskiego) i Lewandowskiego, łzy kapitana po zdobyciu bramki. Także strzały Lewego w słupek i Arkadiusza Milika w poprzeczkę. I oczywiście rzut karny, który obronił Wojciech Szczęsny.
Po dwóch meczach Polacy mieli pozycję lidera grupy. I szansę na awans. O wszystkim miał decydować mecz z Argentyną. Do przerwy mimo miażdżącej przewagi Albicelestes było 0:0. A Wojciech Szczęsny znów obronił rzut karny, tym razem Messiego. W drugiej połowie Argentyna strzeliła dwa gole, a Polacy grali kuriozalnie. O awansie decydować mógł bowiem współczynnik fair play. A więc musieli się starać, by nie złapać kartek. Ostatecznie przegrali 0:2. Meksyk wygrał z Arabią Saudyjską 2:1. I to Biało-Czerwoni awansowali do 1/8 finału.
Sukces, czy niekoniecznie?
Biało-Czerwoni awansowali do 1/8 finału Mistrzostw Świata po raz pierwszy od 36 lat. Jednak styl pozostawiał wiele do życzenia. W drugiej rundzie przegrali z Francją 1:3. Gola zdobył Robert Lewandowski. Przynajmniej w pierwszej połowie pokazali lepszy styl niż we wcześniejszych meczach. Na plus można uznać wyjście z grupy i przełamanie klątwy. Drugą połowę z Arabią Saudyjską, pierwszą z Francją. Także grę Wojciecha Szczęsnego, Matty Casha, czy Bartosza Bereszyńskiego. Minusem jest styl z Argentyną i Meksykiem.
Afera premiowa i wojna z mediami
Tym, co pogrążyło Michniewicza, jest afera premiowa. 30 milionów złotych obiecane przez premiera dla zawodników za awans. A więc ww czasie inflacji miliony dla milionerów z kieszeni podatników. Jednak najbardziej oburzył brak transparentności, negocjacje w tajemnicy przed PZPN. W dodatku trener poszedł na wojnę z mediami. Zaczął blokować dziennikarzy. W czwartek, 22 grudnia PZPN poinformował, że misja Czesława Michniewicza dobiegła końca.
Ocena
Na pewno trzeba selekcjonerowi oddać, że sprawdził się jako zadaniowiec. Awansował do MŚ, na które biorąc pod uwagę okoliczności Polacy nie mieli prawa się dostać. Do tego wyszedł z grupy. Utrzymał się w Lidze Narodów. Były przebłyski fajnej gry z Arabią i Francją. Ale też fatalna pierwsza połowa z Arabią, cały mecz z Meksykiem i Argentyną. Obrona topornego stylu. Wreszcie, afera premiowa i konflikty z dziennikarzami. Oraz od początku ciągnącą się przeszłość. Teraz kluczowy jest wybór nowego selekcjonera kadry.



