Światowa pandemia, potem bestialski atak Rosji na Ukrainę, potężne tąpnięcie gospodarcze, którego groźne pomruki słychać już nad Europą. Wiele osób zadaje pytania o przyszłość świata, niektórzy nawet mówią o zagładzie. Odrzucając najbardziej katastroficzne wizje, wielu ekspertów wieszczy koniec, ale nie świata, nie ludzkości, a globalizacji.
Niedawno media przypominały słowa analityka, który trzy lata temu namawiał do brania kredytów hipotecznych. Pytany o ryzyko mówił, że aby mówić o ryzyku, musiałaby być globalna pandemia a przy naszych granicach wybuchnąć wojna… nawet, jeśli słowa te są jedynie ponurym żartem, dobrze oddają nastawienie sprzed kilku lat i kruchość podstaw globalnej gospodarki. Pandemia i wojna przerwały łańcuchy dostaw, co ma ogromny, negatywny wpływ na gospodarkę. Zdaniem wielu ekspertów może nastąpić coś, co można określić mianem DEGLOBALIZACJI. Przerzucenia produkcji z powrotem na przykład do Europy. Jak zdeglobalizowany świat będzie wyglądać?



