Leżał w błocie w przydrożnej zapadlinie. Umorusany, bez ruchu. Obok stał rower. Nie, nie uległ wypadkowi. Sponiewierała go wódka – wypił sam całą butlę. Nie byłoby to tak szokujące, gdyby nie fakt, że chodzi o nastolatka.
Kilka dni temu 17-latek na Ursynowie, przy ulicy Nawłockiej wypił całą butelkę wódki. Potem wsiadł na rower. Daleko nie pojechał, wylądował w rowie. Nasiąkł błotem, wodą i alkoholem. Tak znaleźli go funkcjonariusze – relacjonuje Straż Miejska.
A wszystko działo się w czwartek. Jak relacjonuje Straż Miejska, około godziny 17.15 strażnicy miejscy z II Oddziału Terenowego otrzymali groźnie brzmiące zgłoszenie. W rowie, przy ulicy Nawłockiej, leżał człowiek. Mógł być pijany, ale też nieprzytomny, pobity, po wypadku lub chory. Jego życie mogło być zagrożone. Funkcjonariusze pojechali na miejsce. Odnaleźli tam młodego mężczyznę, który spał w zapadlinie błotnej przy drodze gruntowej. Obok stał oparty o krzaki rower i leżała prawie pusta butelka wódki. Gdy młodzieniec się obudził, zaczął uskarżać się na silny ból głowy. Obawiając się, że może to być skutek upadku z roweru, strażnicy wezwali pogotowie ratunkowe. Ponieważ mężczyzna nie chciał podać swoich danych, wezwali też patrol policji. W trakcie czynności znaleźli leżącą przy nim legitymację szkolną. Wynikało z niej, że chłopiec ma dopiero 17 lat. Na szczęście nie wymagał hospitalizacji. Dalsze czynności w tej sprawie będzie prowadzić policja – podsumowuje Straż Miejska.



