Miejski Komitet Rewitalizacji w Wołominie chce zmienić nazwę ulicy Danuty Siedzikówny „Inki”, legendarnej sanitariuszki niepodległościowego podziemia. Powód? Oficjalnie chęć przywrócenia przedwojennej nazwy. Nieoficjalnie – chodzi o zrobienie na złość politycznym przeciwnikom. Przy okazji jednak inicjatorzy uderzają w legendę walki z komunistycznym okupantem. Generuje też koszty. Kolejne, bo to nie pierwsza zmiana nazwy.
Ulica przed wojną nazywała się KSIĄŻĘCĄ. Po wojnie zmieniła nazwę na 6 WRZEŚNIA. Na cześć zajęcia miasta przez Armię Czerwoną w 1944 roku. Nazwa ku czci okupanta przetrwała do końca epoki PRL oraz wiele lat w III RP. Aż na mocy ustawy dekomunizacyjnej przemianowano ją na DANUTY SIEDZIKÓWNY INKI. Nie brakowało protestów. Obok niemerytorycznych argumentów stricte ideologicznych, jeden był trzeźwy – „ludzie nie mają pojęcia, co to znaczy 6 Września, po co więc zmieniać”, drugi logiczny – zmiana generuje koszty. Ulica nazwę zmieniła. Siedzikówna została patronką.
Teraz miejski Komitet Rewitalizacji chce znów zmiany na KSIĄŻĘCĄ, jak przed wojną. Jak informowało Radio Dla Ciebie projekt ma szansę na realizację. Bo członkiem komitetu jest wiceburmistrz Wołomina, Łukasz Marek. W rozmowie z RDC nie wykluczył, że patronkę miasto przeniesie na jakiś skwer, lub plac. Dla mieszkańców zmiana wiąże się z kolejną wymianą dokumentów i adresów. Decyzję podejmą radni miejscy w piątek, 28 października. Do sprawy będziemy wracać.
(źródło: RDC, NTW)



