Pociągi pierwszej linii na dwóch osobnych odcinkach, wyłączone stacje, chaos. We wtorkowy wieczór były poważne utrudnienia na linii M1.
Jechałam do pracy na wieczorny dyżur. Na stacji metra okazało się, że pociągiem w kierunku Ursynowa nie pojadę. Musiałam brać taksówkę, cud, że zdążyłam. To nie pierwsza sytuacja, gdzie w metrze coś się dzieje – nie kryła oburzenia pani Zofia, czytelniczka Nowego Telegrafu Warszawskiego. – Wczoraj koło południa też metro było wyłączone. Na szczęście tam nerwówka była mniejsza, jechałam „tylko” na zakupy – dodaje.
Do awarii na I linii metra doszło we wtorek, późnym popołudniem. Jak informowało Metro Warszawskie, wysiadły hamulce w jednym ze składów. Metro wyłączyło aż sześć stacji na linii M1. Pole Mokotowskie, Racławicka, Wierzbno, Wilanowska, Służew i Ursynów. Pociągi pierwszej linii kursowały na dwóch odcinkach. Politechnika – Młociny i Stokłosy – Kabaty. Zarząd Transportu Miejskiego uruchomił zastępczą linię autobusową. Jeździła trasą: Metro Politechnika – Waryńskiego – Batorego – al. Niepodległości – al. Wilanowska – Rolna – al. Harcerzy Rzeczypospolitej – al. KEN – Metro Stokłosy. W drugą stronę Metro Stokłosy – al. KEN – al. Harcerzy Rzeczypospolitej – Rolna – al. Wilanowska – al. Niepodległości – Batorego – Waryńskiego – Metro Politechnika. W końcu służby metra uruchomiły popsuty skład i odprowadziły go. A linia M1 zaczęła jeździć normalnie. Wspomniane utrudnienia dzień wcześniej miały miejsce w poniedziałek, około południa. Wtedy jednak nie doszło do awarii. Ktoś zostawił bagaż na stacji Młociny. Był alarm, a służby metra wyłączyły z ruchu linii M1 trzy stacje. Młociny, Wawrzyszew i Stare Bielany.



