Mamy do czynienia z cyniczną grą pt. „przesuwanie wyborów”. Obie strony sporu ściemniają. Ściemnia PiS. Bo można zorganizować wybory w tym samym, a tym bardziej zbliżonym terminie. Ściemnia opozycja. Bo są większe zagrożenia dla demokracji, niż przesunięcie tych akurat wyborów. I raz podobna sytuacja miała miejsce. AWS przesunął wybory samorządowe. SLD protestował. A Aleksander Kwaśniewski wbrew „swoim” ustawę podpisał. Dziś PiS przepycha ustawę. Opozycja protestuje. Czy Andrzej Duda wbrew „swoim” ustawę zawetuje?
Na początku zastrzeżenie – naszym zdaniem zdecydowanie lepiej, żeby wybory odbyły się w terminie. Ich przesuwanie to bezsens. Szczególnie, że to ten rząd cztery lata temu kadencję samorządu wydłużył. Teraz wydłuża ją znowu. Politycy PiS mogli wtedy przewidzieć, że będą w tym czasie wybory parlamentarne. To po pierwsze. Po drugie – wybory samorządowe i parlamentarne jesienią można by było przeprowadzić i jednego dnia. Ale nawet jak ktoś uważa, że to zbytni chaos, można je przeprowadzić w czasie zbliżonym, ale w różnych terminach. Wg prawa mogłoby to być nawet co sześć tygodni.
Wybory w jednym czasie można zrobić
Wybory parlamentarne 8 października, a samorządowe 8 listopada kolidowałyby ze sobą? Bez jaj! Jeżeli coś koliduje, to tylko osoby kandydatów. Faktycznie głupio by wyglądało kandydowanie jednej osoby i do Sejmu i do rady. Ale i dziś kandydują ludzie do rady i na prezydenta miasta jednocześnie. Najwyżej w razie wyboru kandydat wybierałby, który mandat przyjąć. Oczywiste, że chodzi o dwie rzeczy – posłowie, którzy nie dostaną się do Sejmu, potem mogą kandydować do samorządu. Po drugie – tu obawa samego PiS – partia rządząca fatalnie wypada w wyborach samorządowych. Może się obawiać, że jeśli elekcja ta będzie razem z parlamentarnymi, wynik może się przenieść.Więc tak, to prawda. Mamy do czynienia z grą PiS. Ale nie przesadzajmy, że akurat ten pomysł jest jakoś szczególnie groźny.
Nie przesadzajmy z zagrożeniem, powtórka sprzed 24 lat
Bardziej niebezpieczne w kontekście wyborów byłyby wybory kopertowe, planowane w roku 2020. Przesuwanie wyborów samorządowych miało już kiedyś miejsce. Przypomnijmy, że zrobił to AWS w 1998 roku. Wtedy chodziło o reformę samorządową. I o to, by w związku ze zmianami administracyjnymi głosowanie skorelować z nimi w czasie. AWS i Unia Wolności przeniosły wybory z wiosny na jesień. SLD protestował, mówił o naruszeniu konstytucji. I apelował do swojego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego, by ustawę zawetował. Prezydent wbrew swojej partii ustawę podpisał, na czym zaczął budować swoją pozycję polityka kompromisu. Dziś przesunięcia wyborów chce PiS. Przeciw jest opozycja. A prezydent z PiS zdecyduje. Z tą różnicą, że tym razem podpisanie ustawy będzie w interesie jego środowiska politycznego, zawetowanie wbrew. Ciekawe, czy tym razem sytuacja się powtórzy, i głowa państwa wystąpi wbrew własnemu środowisku?



