Zima to także trudny czas dla zwierząt. W ostatni weekend kobieta zauważyła błąkającego się przy drodze ekspresowej S7 dużego psa. Groziło mu wychłodzenie i potrącenie, sam stwarzał zagrożenie dla kierujących. Zwierzak był nieufny, nie dawał się złapać. Jak się okazało, był niewidomy i starszy. Potrzebna była interwencja służb.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 17 stycznia. Jak relacjonuje mazowiecka policja, po godzinie 10.00 funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie, że po pasie ruchu trasy S7, w kierunku Gdańska, w gminie Załuski biega duży pies. Na miejsce pojechał patrol ruchu drogowego. Funkcjonariusze zauważyli zwierzę, jednak pies był bardzo nieufny i nie reagował na próby zbliżenia się. Każda próba jego zabezpieczenia groziła tym, że znów wybiegnie na jezdnię. Po chwili na miejsce wróciła osoba zgłaszająca.
Kobieta poinformowała, że próbowała samodzielnie zatrzymać psa, a gdy się to nie udało, pojechała do pobliskiej miejscowości, by kupić smakołyki. Przekazała również policjantom koc, który miała w samochodzie, żeby ogrzać zwierzę. Dzięki jej pomocy policjanci zwabili psa na pobocze i zabezpieczyli go. Okazało się, że to starszy, niewidomy pies, wyraźnie zagubiony i przestraszony. Na miejsce przyjechał pracownik schroniska z powiatu nowodworskiego, który przejął opiekę nad zwierzęciem – relacjonuje policja. Przypomina, że wystarczy chwila, by zwierzę wbiegło pod koła rozpędzonego auta. Wtedy konsekwencje ponosi nie tylko pies, ale też kierowca i pasażerowie. Zima jest trudnym czasem dla zwierząt, zarówno domowych, jak i bezpańskich. Mróz, wiatr i śnieg mogą być dla nich śmiertelnie niebezpieczne. Jednocześnie błąkające się psy stanowią poważne zagrożenie na drogach, szczególnie na trasach o dużym natężeniu ruchu, takich jak S7. Każde takie zdarzenie to ryzyko wypadku – przestrzega policja. I przypomina właścicielom zwierząt o ich odpowiedzialności.



