Szokujące historie wychłodzonych ludzi budzą emocje, ale powinny uczulać na dramatyczny los innych. Mróz to jednak niejedyne zagrożenie. Pamiętać należy o cichym zabójcy, czyli tlenku węgla, zagrożeniu pożarowym. I bezpieczeństwie na drogach. Gdy mróz zelżeje, poważnym problemem będzie gołoledź.
Zimowa aura, choć piękna, potrafi zagrozić życiu ludzi. Narażone są osoby bezdomne, chore, które się zagubią. Także osoby nietrzeźwe. Wychłodzenie następuje błyskawicznie, może prowadzić do bardzo ciężkich powikłań zdrowotnych, a nawet śmierci. Aby zapobiec wychłodzeniu, powinniśmy pamiętać o niewychodzeniu na mróz na zbyt długi czas. Gdy musimy wyjść, o odpowiednim ubraniu. Także naładowanym telefonie, by w razie wypadku (np. złamania nogi) móc powiadomić bliskich i służby ratownicze. A także (na wypadek zgubienia bądź rozładowania aparatu) o informowaniu bliskich o ewentualnej trasie naszego przemieszczania się.
Uwaga po alkoholu
O ile w przypadku drogi do pracy bądź spaceru trzeba się zabezpieczyć, ale wypadki są rzadkością, zasłabnięcie osoby chorej jest bardziej prawdopodobne. Osobną kwestią jest przemieszczanie się po alkoholu. Najlepiej nie pić, a jeśli już, to w miejscu zamieszkania. W razie imprezy poza domem zadbajmy o odpowiedni transport. I koniecznie trzeźwego kierującego, który odwiezie nas do domu. Jest wreszcie grupa osób niemających miejsca zamieszkania. Choć ich sytuacja zawsze jest tragedią, zimą tragedia ta się potęguje. Bezdomni w piwnicach, pustostanach, na działkach, są w pierwszej kolejności zagrożeni wychłodzeniem. Rozglądajmy się po okolicy. Jak możemy, pomóżmy bezpośrednio. Jak nie, powiadommy o sytuacji służby lub zajmujące się pomocą organizacje. Normalnie noclegownie nie przyjmują osób po alkoholu. W mroźne dni większość placówek robi wyjątek. My także róbmy. O ile na co dzień wpuszczanie kogoś obcego na klatkę schodową jest problematyczne i dość naiwne, o tyle w mroźne dni należy to zrobić.
Oddziały ratunkowe pełne tych, którzy się poślizgnęli
Reagujmy na osoby leżące. Nie każdy, kto leży, musi być pijany, bądź po narkotykach. Przekonanie wielu osób jest niestety takie „po co pomagać, na pewno wypił”. Często tak nie jest, ale nawet jeśli, podczas mrozu pomóc należy każdemu. Jeśli sami boimy się pomagać, wezwijmy fachową pomoc. Wychłodzenie organizmu, zamarznięcie nie są jedynymi zagrożeniami. Warto przypomnieć o rzeczy oczywistej, czyli niewchodzeniu na zmarznięte nawierzchnie rzek, stawów, jezior. Od bezpiecznego ślizgania się są wyznaczone do tego lodowiska. Właśnie, śliska nawierzchnia. Zdarzały się (także na Mazowszu) wypadki śmiertelne, czy znacznie częściej urazy wynikające z poślizgnięcia się. Szpitalne Oddziały Ratunkowe w czasie gołoledzi pękają w szwach od pacjentów z rozmaitymi urazami, złamaniami etc. Gdy się ociepli (w najbliższych dniach będzie jedynie zimniej), roztopy i gołoledź jedynie zwiększą zagrożenie.
Zagrożenie pożarem i cichy zabójca w domach
Na koniec zagrożenia domowe. Pod własnym dachem czujemy się (zazwyczaj słusznie) bezpieczni. Jednak i tam zimą liczba zagrożeń wzrasta. W czasie mrozów część z nas wykorzystuje do ogrzewania elektryczne, dodatkowe sprzęty, lub – co gorsza – korzysta przy tym z wadliwej instalacji. A właśnie dawno niewykorzystywane sprzęty i kiepska instalacja mogą stanowić zagrożenie pożarowe. Wreszcie najgroźniejszy, cichy zabójca, tlenek węgla, czyli czad. Jest bezwonny, nie wydaje dźwięku, a zatruwa człowieka w kilka minut. Gdy pomoc nie przyjdzie na czas, dochodzi do śmierci. Najlepszym sposobem na uniknięcie zaczadzenia jest dobra wentylacja domu, nowoczesna instalacja grzewcza, zakup dobrej jakości czujnika gazu, który ostrzeże nas w porę o zagrożeniu. Dobrze też wietrzyć pomieszczenia. W przypadku lampek choinkowych i w ogóle tych urządzeń, które nie muszą pracować w nocy (np. lodówka), urządzenia elektryczne wyłączajmy z prądu. Warto mieć nowoczesną instalację elektryczną, która w razie zagrożenia reaguje wyłączeniem bezpieczników i zasilania. Uważajmy.



