Do tragedii doszło w niedzielę na Mazowszu. Kobieta z dwumiesięcznym synkiem odwiedziła w weekend matkę. Niestety, w nocy dziecko zmarło. W mieszkaniu panowały ciężkie warunki bytowe, było zimno. Jak jednak informowały media, dziecko było opatulone, kobiety były trzeźwe, tłumaczyły, że dzień wcześniej paliły w piecu. Matka próbowała je reanimować. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie.
Śledztwo ruszyło w poniedziałek. Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Radomiu, sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód, postępowanie prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia. Do zdarzenia doszło w niedzielę, 25 stycznia rano, w mieszkaniu kamienicy w centrum Radomia. Jak wynika z ustaleń, kobieta razem z dwumiesięcznym synkiem przyjechała w odwiedziny do swojej mamy. Nocowała w jej mieszkaniu. W sobotę wieczorem nakarmiła dziecko i ułożyła do snu w nosidełku. Gdy obudziła się w niedzielę o 6.00 rano, zauważyła, że jej synek ma wybroczyny na twarzy i nie oddycha. Kobieta próbowała reanimować dziecko, potem na miejsce przyjechało Pogotowie Ratunkowe. Niestety, mimo starań niemowlęcia nie udało się uratować – relacjonuje prokuratura. Na miejscu tragedii pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora. Wyniki sekcji na razie nie dały jednoznacznych ustaleń w sprawie przyczyny zgonu dziecka. Biegły lekarz patomorfolog zadecydował o przeprowadzeniu dodatkowych, szczegółowych badań, na podstawie których wyda kompleksową opinię się co do przyczyny zgonu.
Trwa postępowanie w sprawie
Jak wynika z komunikatu radomskiej prokuratury, oględziny i sekcja zwłok niemowlęcia nie wykazały obecności śladów urazowych. Według śledczych w lokalu, w którym doszło do śmierci dziecka, panowały ciężkie warunki bytowe. W chwili interwencji służb mieszkanie nie było ogrzewane, a odczuwalna temperatura powietrza w jego izbach mogła sięgać 0° C. Matka dziecka i kobiety obecne w mieszkaniu były trzeźwe – informuje prokuratura. Jak z kolei poinformował „Fakt”, niemowlę „Było przykryte pokrowcem, kocykiem, włożone w ocieplacz, kombinezon. Miało spodenki, skarpetki, koszulki, dwie pary śpioszków, czapkę i rękawiczki” – pisze tabloid. Jak dodaje, kobiety tłumaczyły, że paliły w piecu dzień wcześniej. Postępowanie prowadzone jest w sprawie, to znaczy, że na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Po ustaleniu przyczyny śmierci dziecka i zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego prokurator zdecyduje o dalszym postępowaniu i kierunku, w jakim pójdzie śledztwo. Także o tym, czy, i komu zostaną w sprawie postawione zarzuty – podsumowuje prokuratura.



