Mężczyzna, który celowo przejechał psa sąsiadki. Inny zatłukł zwierzaka, bo ten szczekał. Nastolatek bestialsko pastwił się nad kotem. Gówniarze strzelali ze śrutów do ptaków. Do tego ludzie celowo zaniedbujące zwierzęta gospodarskie, pseudo hodowle i schroniska grozy. Takich przypadków na Mazowszu było ostatnio wiele.
Oczywiście województwo mazowieckie nie jest wyjątkiem. Królik Marcyś, któremu zwyrodnialec uciął uszy i skatował tak, że trzeba było amputować łapki, swojego oprawcę spotkał w Krakowie. A zoofil, który zakatował strusia Zenka, dopuścił się swego czynu w Wielkopolsce. Te historie, podobnie jak sprawa schroniska w Sobolewie na Mazowszu poruszyły całą Polskę. Do kolejnej wstrząsającej sytuacji doszło w ostatnich dniach w Warszawie, konkretnie na Białołęce. Jak informowała policja, 39-letni mężczyzna przejeżdżał obok sąsiadki i jej psa. Celowo zrobił to w taki sposób, że przejechał zwierzaka i zabił go. Kobieta złożyła zawiadomienie o przestępstwie, policja zatrzymała mężczyznę. Usłyszał on zarzut, grozi mu do trzech lat więzienia – czytamy w komunikacie KSP. Policja nie podała, jakie były motywy działań sprawcy. Jednak bestialstwo wobec zwierząt na Mazowszu zdarza się niestety często. A obok przypadków drastycznych – jak jawne i celowe maltretowanie, bywają też skandaliczne zaniedbania opiekunów, a czasem i instytucji.
Schronisko rodem z horroru
W styczniu głośno było o schronisku w Sobolewie na Mazowszu. Media opisały fatalne warunku w placówce. Według doniesień warunki były dramatyczne. A właściciel schroniska od kilku lat mierzył się z zarzutami o złe traktowanie zwierząt (głównie psów, ale i kotów) przebywających w ośrodku. Sprawy się toczyły, patologia trwała. Po nagłośnieniu przez media, w walkę o dobrostan zwierząt zaangażowali się politycy, ludzie kultury i celebryci. Przed schroniskiem odbył się protest, a wojewoda wszczął kontrolę. Według informacji mediów lokalnych i ogólnopolskich psy miały guzy, przepukliny, nie dawano im jeść, a obiekt nie miał zabezpieczeń na niskie temperatury. Sprawa wywołała ogólnopolskie poruszenie, a pod koniec stycznia Powiatowy Lekarz Weterynarii z Garwolina zamknął obiekt. Zwierzęta trafiły do innych ośrodków. Rozpoczęły się kontrole w schroniskach na całym Mazowszu. Wciąż pojawiają się doniesienia o różnych nieprawidłowościach, jednak dzięki mediom temat żyje.
Zamiast użyć gazu, zabił psa siekierą
Do niecodziennej sytuacji doszło we wrześniu 2025 roku w gminie Raciąż. Jak informowała mazowiecka policja, z prywatnej posesji wybiegł amstaf i podbiegł do dwóch innych psów, które były pod opieką 67-letniego seniora, jadącego na rowerze. Psy zaczęły się wzajemnie atakować. I tu owszem, mężczyzna miał prawo, a nawet obowiązek zareagować. Jednak od takich sytuacji jest gaz pieprzowy, a nie rozwiązania ostateczne. Tymczasem starszy pan wziął siekierę i po prostu na oczach właścicielki, nie bacząc na jej krzyki i prośby, ciężko ranił amstafa siekierą. Weterynarz stwierdził, że nie da się psa uratować, zwierzę nie przeżyło – informowała policja. O ile agresja wzajemna psów jakoś tłumaczy (choć nie usprawiedliwia) sprawcę, nie da się wytłumaczyć tego, co stało się w listopadzie 2023 roku w powiecie mławskim. 39-latek znęcał się nad zwierzętami. Zabił dwa psy i je zakopał. Trzeciego też zabił, a potem spalił w domowym piecu – relacjonowała policja.
Wyrzucił suczkę z okna, zakatował psa konkubiny
Był 2021 rok. Mieszkańców bloku w Piasecznie obudził przeraźliwy skowyt zwierzęcia i krzyki. Przerażeni ludzie wezwali policję. Jak relacjonowała policja, drzwi funkcjonariuszom otworzyła młoda kobieta. Nagle jeden z policjantów zobaczył, że z okna, młody, 23-letni mężczyzna wyrzuca worek. Niestety w środku funkcjonariusz znalazł martwą suczkę terierkę. Przed śmiercią suczka była bita, nie miała dostępu do wody i jedzenia. Bestialstwem wykazują się też osoby starsze. Jak informowała policja w grudniu 2024 roku, w gminie Wolanów w powiecie radomskim 72-latek na terenie swojej posesji dokarmiał bezpańskiego psa. W pewnym momencie psiak seniora zdenerwował. Starszy pan kilkukrotnie uderzył psa drewnianym kołkiem. Zwierzak skonał w męczarniach. We wrześniu 2022 roku Inny starszy mężczyzna, 60-latek po pijanemu wziął psa swojej konkubiny i przywiązał do słupka. Tłukł zwierzę bez opamiętania drewnianą kantówką. Okoliczni mieszkańcy zgłosili sprawę na policji. Na miejsce pojechali mundurowi z miejscowej komendy. Niestety, gdy przybyli pies już nie żył – relacjonowała mazowiecka policja.
Pobił mamę, zabił jej psa
Jeśli mieszkańcy dużych miast poczuli się lepiej, sądząc, że przemoc ich metropolii nie dotyczy, są w grubym błędzie. W grudniu 2023 roku Stołeczna Policja informowała o bestialskim ataku na Woli. Młody mężczyzna wpadł w szał i zaatakował swoją mamę. Uderzył kobietę w twarz. Potem chwycił psa i z impetem rzucił nim o szafki kuchenne. Niestety, zwierzę nie przeżyło. Pobita kobieta uciekła z domu, schroniła się u sąsiada. Zgłoszenie o awanturze domowej trafiło na policję. Funkcjonariusze pojechali na miejsce zdarzenia. Zastali 32-latka w domu i zatrzymali go – relacjonowała policja. Kilka lat wcześniej policjanci informowali o mężczyźnie z Bielan, który zdenerwował się na własne dziecko i wyrzucił z okna… ukochanego kotka swojej pociechy. Zwierzak spadł z dziewiątego piętra i przeżył, choć był w ciężkim stanie.
Skandaliczne zaniedbania
Osobnym tematem są przypadki skandalicznych zaniedbań. W sierpniu 2022 roku policja informowała o interwencji na jednej z posesji na Mazowszu. Ktoś zgłosił, że w gospodarstwie znajduje się padłe bydło. Na miejscu funkcjonariusze poczuli silną woń rozkładającej się padliny. Sprawdzili budynki gospodarcze, w których trzymane były zwierzęta należące do 64-letniego gospodarza. Ich oczom ukazał się przerażający widok. Wewnątrz były trzy padłe sztuki bydła, w stanie znacznego rozkładu. A także pięć żywych zwierząt. Znajdowały się wraz z padłymi, nie miały dostępu do wody i odpowiedniej ilości pożywienia – relacjonowała policja. Mężczyznę funkcjonariusze zatrzymali, a zwierzęta mu odebrali. Media informują o pseudo schroniskach, pseudo hodowlach zwierząt, wyłudzających kasę prozwierzęcych fundacjach, czy po prostu fatalnych warunkach w przypadku zwierząt gospodarczych. Czasem powodem przemocy jest chęć zysku (pseudo hodowle, lewe fundacje), lub ktoś po prostu nie umie się zwierzętami zajmować. Jest też rodzaj zbieractwa: ludzie przygarniają zwierzęta, myśląc, że im pomagają, w rzeczywistości je krzywdzą.
Świadome bestialstwo, czyli bestie w ludzkiej skórze
Są jednak przypadki prawdziwego i świadomego bestialstwa. Co gorsza, czasem dla zabawy, lub zupełnie bez powodu. Kilka lat temu pisaliśmy tekst o bestiach w ludzkiej skórze grasujących na Mazowszu. Chodziło o przypadki kota, któremu ktoś wsadził do pyszczka petardy. Filmiki nastolatków, którzy chwalili się znęcaniem nad innym kotem. Z kolei w Baboszewie starsza kobieta żywcem zakopała szczenięta, tu na szczęście dzięki interwencji udało się je ocalić. Szokujące było zdarzenie z Ostrołęki. Przed sklepem siedział sobie spokojny kot, pupil właścicieli sklepu. Takie zwierzaki są przyzwyczajone do ludzi, spotkać je można np. w księgarniach, niektórych kawiarniach. Młody zwyrodnialec, jak informowała policja spoza województwa, wychodząc ze sklepu, kopnął kota. Mruczek miał liczne złamania, częściowo stracił wzrok, na szczęście przeżył. Warto wspomnieć, że totalitarne reżimy bardzo często uczyły swoich „utrwalaczy” bestialstwa wobec zwierząt. A za znęcanie się nad zwierzęciem grożą trzy lata więzienia, za znęcanie ze szczególnym okrucieństwem pięć lat.



